.

.

Sunday, 30 October 2011

Kościele mój

Niedzielna Liturgia przeżywana w związku z 65 Rocznicą Ślubu 
i 101 urodzin Jubilata pozostawiła w mojej pamięci dwa zdania: 
„cóż mogę zrobić dla Ciebie, aby tobie żyło się lepiej” 
i drugie „szanujmy się”. 

W kolejne dni Kościół mówi Słowem 
odzwierciedlajacym walkę przeciwieństw:



Będziesz miłował…
Obłudniku – nie bądź drobiazgowy...
ci którzy we łzach sieją, 
żąć będą w radości...
Jeruzalem Jeruzalem, nie zabijaj proroków 
i nie kamienuj tych, którzy do ciebie są posłani...
jesteś współobywatelem świętych, domownikiem Boga
Z powodu Ciebie zabijają nas…
A kiedy myślę: „moja noga się chwieje”, 
wtedy mnie wspiera Twoja łaska Boże.
Przyjacielu przesiądź się wyżej... 
...bo jesteś świętą świątynią Boga


W końcu nastepuje kulminacja w kolejną niedzielę:
Kościele mój, będący odzwierciedleniem 
słabości człowieka 
i mocy swego Stwórcy, 
chcę Ciebie budować w Duchu i prawdzie.

Sunday, 23 October 2011

przez ciemną dolinę... ale jak?

jak towarzyszyć, aby nie narzucać się?
jak wesprzeć, ale nie zdominować?

jak pytać, aby nie być wścibskim?
jak doradzić, ale nie moralizować?
jak upomnieć, aby nie zranić?

jak pocieszyć, aby nie spłycić?
jak zadziałać, ale nie zaszkodzić?

jak być widzialnym-niewidzialnym przekaźnikiem Twojej Miłości?
jak uznać swoją niemoc, aby rozlała się Twoja Moc?

Chciażbym przechodził przez ciemną dolinę (...)TY JESTEŚ ze mną


Panie, wiem że to zuchwałe, ale chciałabym być dla drugiego człowieka tak jak TY.


Saturday, 22 October 2011

jeszcze różańcowo

(zasłyszane podczas Adoracji)
Piękne jest łączenie tajemnic z życia Pana Jezusa,
 niezależnie od tego z jakich części różańca pochodzą, np: 
światła Eucharystii
z boleścią Drogi Kryżowej i Śmierci
po chwałę Zmartwychwstania.

Dokładnie tak samo skonstruowane jest nasze życie.
Posileni Eucharystią,
 idziemy na drogę krzyżową codzienności,
niejednokrotnie doświadczając śmierci,
 z której powstajemy Jego Mocą.

W sytuacjach różnorodnych śmierci,
bezcenną okazuje się modlitwa Wspólnoty,
aby przechodzić do ŻYCIA.


Dziękuję za kolejne różańcowe - tak praktyczne natchnienie.

Saturday, 15 October 2011

jednak różańcowo

Modlitwa na różańcu jest dla mnie trudną, dlatego zmobilizowana w tym miesiącu przez sporo bodźców, postanowiłam coś z tym zrobić.
 

Różaniec nazywany jest modlitwą trwania tak, jak to miało miejsce w Wieczerniku.
Niełatwo jest nam – niecierpliwym – trwać: 
z Maryją
z braćmi
w nauce Apostołów
we wspólnocie
w łamaniu chleba
w modlitwach

Wypowiadamy słowa, które Maryja usłyszała z ust Archanioła i z ust swej krewnej, Elżbiety. Do tych słów dołączamy modlitwę Kościoła, aby się za nami wstawiała.
Zastanawiają mnie odpowiedzi Maryi. Aniołowi mówi: Oto ja (...) niech mi się stanie według Słowa, Elżbiecie wyśpiewuje Magnificat.

Jak ja odpowiadam na cud, który dokonuje się w Maryi
i ma na imię Jezus?
Jak ja odpowiadam na cud, który dokonuje się we mnie i może zaowocować narodzinami mego Pana?
Czy towarzyszy temu duch uwielbienia, czy wprost przeciwnie znużenia i bezmyślnego cierpiętnictwa?

Miał rację ten, kto stwierdził, że różaniec to koronka niekończącej się nigdy drogi kontemplacji. Jest ona skarbem, który trzeba odkryć, a nie ukryć.

Wszyscy chcą żyć na wierzchołku góry, zapominając, 
           że prawdziwe szczęście kryje się w samym sposobie                           wspinania się na górę.(Gabriel Garcia Marquez)


Bo ziarna różańca to ziarna zboża z plonu, 
który zbiera się gdzie indziej.
(
Andre Frossard)


Saturday, 8 October 2011

jeśli chcesz

Jeśli chcesz - znajdziesz sposób, 
jeśli nie chcesz - znajdziesz powód.

Kilka dni temu, gdy przeczytałam to zdanie poczułam bodziec,
aby intensywniej szukać sposobu,
by uporać się z niełatwą sytuacją.
Z jednej strony pojawiają się sygnały,
które jeszcze bardziej pogrążają,
z drugiej strony samo poszukiwanie rozwiązania
daje nadzieję.


Szukam więc sposobu.
Jeśli go nie znajdę, to jego brak, stanie się powodem,
ale nie będzie on wynikał z braku chęci, tylko z okoliczności,
których nie potrafię zmienić.


Na tym miała zakończyć się ta notka, ale nieoczekiwanie
„wpadł mi w ręce” test, którego polskie tłumaczenie brzmi
mniej więcej tak:

Istnieje sposób na rozwiązanie każdego problemu,
każdej sytuacji, w każdym braku, w każdym zagubieniu,
w każdym zniewoleniu, w każdej dolegliwości
i w każdym uzależnieniu.
Ten sposób można nazwać mądrością, wiedzą, modlitwą,
wniknięciem w siebie, poprzez które przemawia Święty Duch.

Bo Pan daje mądrość,
z Jego ust pochodzi wiedza i roztropność.
On udziela pomocy ludziom prawym. (Prz 2,6-7)

Thursday, 29 September 2011

któż umacnia tak jak BÓG?

- Mi-cha-El –  Któż-jak-Bóg?
- Nikt, ale wszystko mogę w TYM, który mnie umacnia.




Tylko czy ja chcę, aby to ON mnie umacniał?

Tego roku święto Archaniołów przeżywałam w dość bojowym nastawieniu w związku z udziałem w dyskusji dotyczącej braku obecności żywego chrześcijańskiego ducha wśród katolików.
Po raz kolejny przekonałam się, że więcej w nas tendencji do kłótliwości niż do ewangelicznego prowadzenia sporu.
Nie traktując wiary poważnie, nie szanujemy siebie, a tym samym nie możemy spodziewać się szacunku dla nas samych.


Wracając do postawionego powyżej pytania zastanawiam się z jakiego ducha czerpiemy umocnienie?
Dlaczego jesteśmy tak bezradni i nieporadni?
Dlaczego jesteśmy nieprzekonywujący dla siebie samych, a tym bardziej dla innych?

Posłużę się słowami Ojca Świętego wypowiedzianymi podczas ostatniej pielgrzymki do Niemiec:
Co pewien czas w historii, uważni świadkowie czasów zwracali uwagę, że Kościołowi szkodzą nie jego przeciwnicy, ale "letni" chrześcijanie.(...)

Wiara winna być na nowo przemyślana i przede wszystkim przeżywana dzisiaj po nowemu, aby stała się teraźniejszością. Nie pomoże jednak rozcieńczenie wiary, lecz jedynie przeżywanie jej całkowicie w naszym dniu dzisiejszym.(...)

Powinniśmy w tym sobie nawzajem pomagać: wierzyć głębiej i żywiej.(...)
Nieobecność Boga w naszym społeczeństwie staje się coraz bardziej uciążliwa, historia Jego objawienia zdaje się być umieszczona w coraz bardziej oddalającej się przeszłości.(...)

W ważnych sprawach naszego życia jesteśmy zdani na inne osoby. Zwłaszcza w sprawach wiary nie pozostajemy sami, ale stanowimy ogniwa wielkiego łańcucha ludzi wierzących.
Nikt nie może wierzyć, jeśli nie wspiera go wiara innych, a przez moją wiarą przyczyniam się z kolei do umocnienia innych w wierze. Pomagamy sobie, aby być nawzajem dla siebie wzorami, pozwalając aby inni mieli udział w tym co nasze, w naszych myślach, czynach, naszej sympatii.(...)

Nie bójcie się, że możecie coś stracić i poniekąd zostać na końcu z pustymi rękoma. (...)

Oczy tego, kto wierzy w Chrystusa, dostrzegają nawet w najciemniejszą noc światło i widzą już blask nowego dnia.(...)
Gdzie jest Bóg, tam jest przyszłość.


- Trudne?
- Tak, ale
Chrystus interesuje się nie tyle tym, 

ile razy w życiu się potykacie,
ale ile razy powstajecie na nowo.
(B16)

Sunday, 25 September 2011

bo TY jesteś w błędzie

Już drugą niedzielę z rzędu uderzają mnie oskarżenia człowieka
względem Pana Boga o to, że jest niesprawiedliwy.



Wy mówicie: "Sposób postępowania Pana nie jest słuszny".
Słuchaj jednakże, domu Izraela: Czy mój sposób postępowania
jest niesłuszny, czy raczej wasze postępowanie jest przewrotne?
                                                                                         (Ez 18, 25-28)


Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości,
a wyście mu nie uwierzyli. Celnicy zaś i nierządnice uwierzyli mu.
Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się,
żeby mu uwierzyć”. (Mt 21,32)


Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy(…)
Czy na to złym okiem patrzysz, że jestem dobry? (Mt 20,16)


Po ludzku dopominamy się gratyfikacji za "nasze" poświęcenie
dla Pana Boga, człowieka, nie rozumiejąc, że powołanie do życia
w Jego bliskości, jest samo w sobie darem i odpłatą. 

Wartość relacji z Panem Bogiem nie opiera się
na tym co my czynimy dla Niego,
lecz na tym, co On czyni dla nas.


Benedykt XVI do młodych we Fryburgu :
"Jesteście chrześcijanami nie dlatego, że dokonujecie rzeczy 
szczególnych i niezwykłych, ale dlatego, że On - Chrystus
jest waszym życiem. Jesteście świętymi, ponieważ działa
w was Jego łaska."


"Nie wymaga wspaniałych wyczynów, ale chce,
aby Jego światło w was jaśniało.
On was nie wzywa, ponieważ jesteście dobrzy i doskonali,
ale ponieważ to On jest dobry
i chce uczynić was swoimi przyjaciółmi."


Panie Jezu, zabierz ode mnie mentalność handlarza,
który myśli, że jest bogaty tym co robi,
a nie tym, co ma przez Ciebie darowane.


Sunday, 18 September 2011

głębia "zwyczajnej" Eucharystii

Sobotnia Eucharystia, z pozoru zwyczajna,
bez specjalnych oczekiwań, a jednak porusza.

Przeczytany komentarz:
Większość z nas bardziej zdolna jest do wielkiego wysiłku
niż do wytrwałości.


Aklamacja przed Ewangelią:
Błogosławieni, którzy sercem szlachetnym i dobrym
zatrzymują słowo Boże
i wydają owoc przez swą wytrwałość
.

Modlitwa po Komunii:
Niech działanie niebieskiego Daru
przeniknie nasze dusze i ciała,
aby stale kierowała nami łaska,
a nie nasze upodobania.



Saturday, 17 September 2011

o KRZYŻU podwyższonym

Liturgia tego dnia zwykle zdawała mi się smutną,
z "ciężkimi" pieśniami i „zwieszoną głową”.
Tym razem próbowałam skoncentrować się na radosnych
akcentach związanych z krzyżem. Jednym z nich było
wspomnienie, że przeżywany dzień upamiętnia m.in.
przeniesienie relikwii Krzyża do Bazyliki Zmartwychwstania
w Jerozolimie, czyli umieszczenie Go w przestrzeni chwały
– w moim odbiorze to jakby wywyższenie.



Druga refleksja dotyczy relacji jednego z księży,
który będąc na świętej górze prawosławia Grabarce,
zdziwiony był dużą ilością różnokolorowych krzyży.
Okazało się, że była to inicjatywa pielgrzymów,
którzy je tu przynieśli. Na pytanie: „Czego symbolem jest krzyż?
młoda prawosławna dziewczyna odpowiedziała: ”Życia!”
Hmm… Ciekawe ilu katolików odpowiedziałoby w ten sam sposób.


Kolejne skojarzenie sprzed zaledwie kilkunastu dni.
Przed wyruszeniem na pielgrzymkę do Tulec,
ksiądz proboszcz odczytał piękne błogosławieństwo,
abyśmy tak jak młody Tobiasz wyruszyli w drogę
pod opieką Archanioła Rafała i szczęśliwie dotarli do celu.
Tak się złożyło, że akurat wtedy trzymałam pielgrzymkowy krzyż,
który nie tylko symbolicznie stał się dla mnie aniołem
czyli towarzyszem, opiekunem i przewodnikiem.


Łatwiej nieść krzyż wśród swoich.
Znacznie trudniej jest być radosnym znakiem sprzeciwu
w środowisku mało sprzyjającym Ewangelii.

Panie Jezu dodaj sił, abyśmy "nie tworzyli sprzeczności
między znakiem
jakim jesteśmy,
a rzeczywistością, jaką chcemy oznaczać"
.
                                                                         (B16 w Madrycie)

Thursday, 15 September 2011

pora siać i... zbierać

Powrót do zwyczajnego rytmu codzienności odbywa się
zwykle z mniejszym lub większym uśmiechem serca.
W tym roku pojawiło się we mnie wiele myśli niejasnych,
które zdecydowanie nie napawają optymizmem.

Dopomogła obecność drugiego człowieka z inicjatywami
typu: zrobimy to… pomyślimy o… planujemy żeby…
Perspektywa radości współtworzenia nie tyle rozwiała
moje przykre dylematy, ale przynajmniej nie pozwoliła
koncentrować się na nich.
Równocześnie słowa B16 z Madrytu, że
za Jezusem nie można pójść samemu
znalazły swe praktyczne potwierdzenie.


Pielgrzymowanie w Matki Bożej Narodzenie
uzmysłowiło mi dobitnie, że pora siać.
Tak jak robią to rolnicy, trzeba przynieść ziarno swego serca
i poprosić Pana, by je pobłogosławił.




Kilka dni później przy okazji rozważania mowy
św. Pawła na Areopagu usłyszałam, że spermologos to człowiek,
który nie tylko sieje ziarno, ale także je zbiera poszukując
ziaren prawdy i dobra w drugim człowieku,
w środowisku, w różnych sytuacjach. Wydobywa dobro tam,
gdzie go zewnętrznie nie widać, a czyni to w sposób delikatny,
unikając  moralizowania.

Pora więc nie tylko siać, ale także zbierać ziarna w trosce,
by wyrosły z nich dobre owoce.


Na zakończenie jeszcze myśl zasłyszana o skarbcu,
którym jest nasze serce.
Kryje ono w sobie zarówno to co dobre jak i to co złe.
Jeżeli w sytuacjach trudnych
będziemy z niego wydobywać  dobre ziarno
(np. wszelkie owoce ducha :-) to będziemy mieli w sobie
więcej sił, energii, optymizmu.
Jeżeli wydobywać będziemy ziarno złe,
to będziemy się tylko pogrążać i dołowanie gwarantowane.

Panie Jezu, proszę pomóż wydobywać z mego serca
i serc innych ludzi to co dobre,
a w Swym Miłosierdziu uzdrawiaj wszystko co jest złe.