.

.

Saturday, 3 April 2010

SOBOTA WIELKIEJ CISZY

wczoraj
WYKONAŁO SIĘ

 
dzisiaj
...dzień ciszy...
...dzień nadziei...

...dzień wyczekiwania...


Friday, 2 April 2010

WIELKI PIĄTEK

I.
Christ is the Bridge to Heaven
Rozpiął ramiona nad przepaścią naszego grzechu
i cierpliwie czeka, abyśmy mogli przejść jak po moście,
na drugi brzeg Życia.


II.
Via Crucem z podniesioną głową
Kilka dni temu wyglądając przez okno zobaczyłam
niesamowity widok: człowiek na wózku inwalidzkim. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że poruszał się sam; jechał do tyłu odpychając się nogami. Wyglądało na to, że nie ma wystarczającej siły w rękach, aby wprawiać w ruch duże koła wózka, stawiał więc drobne kroczki piętami. Nie było mu łatwo, ponieważ zjeżdżał na boki chodnika, co jakiś czas zatrzymywał się, ale pokonywał drogę często oglądając się za siebie.
Obok żwawym krokiem mijali go przechodnie...

Myślę, że to właśnie ten człowiek poruszał się "najszybciej" pokonując nie tylko swoją niepełnosprawność, ale szereg innych barier, z których pewnie nie zdajemy sobie sprawy.

Z podniesioną głową przemierzał swoją Via Crucem...

To nie droga jest trudnością,
tylko trudności są drogą.


III.
Czuwanie przy Grobie Pana z cichą obecnością Jana Pawła II

Być podczas godziny adoracji JEGO LUDEM, 
za który oddał swoje życie, 
a nie tylko TŁUMEM.

  
"Pięknie jest zatrzymać się z Nim (…)
poczuć dotknięcie nieskończoną miłością Jego Serca.
 
Jeżeli chrześcijaństwo ma się wyróżniać w naszych czasach
przede wszystkim
«sztuką modlitwy»
jak nie odczuwać odnowionej potrzeby
dłuższego zatrzymania się przed Chrystusem
obecnym w Najświętszym Sakramencie
na duchowej rozmowie,
na cichej adoracji w postawie pełnej miłości?"
JP II 


Thursday, 1 April 2010

WIELKI CZWARTEK



Marzy mi się, aby w Wielki Czwartek przeżyć wszystkie najważniejsze akcenty tego wyjątkowego dnia. Najpierw Msza Święta Krzyżma, podczas której poświęcane są nowe oleje oraz odbywa się odnowienie przyrzeczeń kapłańskich.
Nigdy na takiej Mszy nie byłam i z żalem stwierdzam,
że w Roku Kapłańskim też przegapiłam.

Drugi akcent to Msza Wieczerzy Pańskiej, podczas której m.in. odbywa się obrzęd obmycia nóg dwunastu mężczyznom,
czyli tzw. "Mandatum". Dzisiaj po raz pierwszy byłam świadkiem tej ceremonii. Znamienne było wytłumaczenie słów Jezusa: "Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty"(J 13,10).Człowiek staje się czysty dzięki słowu Jezusa, które ma moc przemieniającą: "Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was"
(J 15,3)
(Ponadto wreszcie dowiedziałam się, że dziwna nazwa -
Maundy Thursday - oznacza "Czwartek Obmycia".)

Trzeci akcent to ustanowienie Eucharystii, która uczy jak dziękować także za to co trudne, co nam się w życiu nie udało.
Z całego bogactwa refleksji, które usłyszałam zapiszę tę jedną:
To niesamowite, że do swego ciała możemy przyjmować
Jego Ciało. Nie jesteśmy tego godni, ale ciągle głodni. 


"Jezu w sercu zamieszkaj na stałe
weź je dla Siebie całe."
(fragment pieśni)

Wednesday, 31 March 2010

drzewo MIŁOŚCI wyczekującej

Podczas rekolekcji parafialnych padło sporo "żywych" słów o miłości wyczekującej, nie lubiącej rozstania, bo przecież ten kto kocha, chce być zawsze blisko oraz o tym, że prawdziwa miłość nie może nużyć.

Spodobała mi się historia, którą niegdyś słyszałam, ale teraz jakoś szczególnie do mnie trafiła.

Młody człowiek wracał do domu rodzinnego po odbytej karze w więzieniu. Rodzina nie utrzymywała z nim zbyt bliskiego kontaktu, więc tuż przed zwolnieniem z aresztu napisał list do swoich rodziców z zapytaniem czy może do nich wrócić. Znakiem rozpoznawczym na "tak" miała być biała wstążka przywiązana do jabłonki przed domem. Jadąc pociągiem denerwował się strasznie, ale jak wielka była jego radość i zaskoczenie, gdy zobaczył drzewko całe w białych wstążkach.

Można powiedzieć: eeech, niepoprawny optymizm z filmowym happy endem.

Można też powiedzieć: Jest takie jedno, jedyne, wspaniałe drzewo całe w białych wstążkach, drzewo którym jest Jezus w modlitwie, Jezus w sakramencie pojednania, Jezus w Eucharystii.

Chciałabym potrafić niecierpliwie wyczekiwać spotkania z tym oto Drzewem MIŁOŚCI wyczekującej, przebaczającej, dającej Życie.

ps.
Widzę oczyma wyobraźni piękne drzewo pokryte białymi wstążkami...ach ten słowiański sentymentalizm :-)


Tuesday, 30 March 2010

ja - człowiek?



Wielki Tydzień tego roku pomaga wchodzić w siebie: nabożeństwa, rekolekcje w parafii, chwile ciszy...
Powstaje pytanie: co utrudnia budowanie od wewnątrz?

Czasami mam ochotę wykrzyczeć, że to wszystko przez dar wolności. Na szczęście lata temu "wbito" mi do głowy, że wolność to nie wybór dobra, albo zła - WOLNOŚĆ TO WYBÓR DOBRA, ponieważ wybór zła - zniewala.

Jednak tak często czujemy się osaczeni przez niepewność i lęki, które nami sterują. I tu do głowy przychodzą mi dwa obrazy: pacynki i marionetki w rękach osoby, która nimi porusza.

Nad pacynką można mieć lepszą kontrolę,
ponieważ trzyma się ją w ręce.
Gorzej z marionetką, z tą plątanina nitek i całą jej ruchliwością przy najmniejszym pociągnięciu, czy nawet powiewie wiatru.

Panie Boże wolę być pacynką, w Twojej ręce by być bliżej,
(aby sznurki się za bardzo nie plątały...)
abyś czuwał nad wszystkim co się we mnie rodzi,
skoro darowałeś Wolność, która tak często
okazuje się dla mnie za trudnym zadaniem...

I słowo pocieszenia na koniec tej notki:

Każdy święty ma swą przeszłość,
każdy grzesznik ma
przyszłość !!! 

THANKS BE TO GOD :-)


Sunday, 28 March 2010

HOSANNA znaczy WYBAW NAS


"Jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą". (Łk 19,40)

I zamilkli - nawet sami Apostołowie, załamali się w chwili męki i śmierci Jezusa. Dopiero spotkanie ze Zmartwychwstałym dało im poznanie prawdy.

Podobnie jest z nami, którzy nierzadko przechodzimy drogę Piotra i pomimo deklaracji - zdradzamy. Jak wejść do dna swej duszy, zobaczyć słabość własnej "siły", by uwierzyć?

Bo i tak kamienie naszych serc wołać będą...
i od nas zależy czy staną się one kamieniami śmierci,
czy kamieniami z grobu Zmartwychwstania :-)


Saturday, 27 March 2010

wierzyć w człowieka, mimo wszystko...


Kilka dni temu usłyszałam piosenkę śpiewaną w języku polskim przez hiszpańskiego wykonawcę. Radził on sobie zupełnie dobrze, tylko lekko "kalecząc polszczyznę".
Początkowo nie słysząc dokładnie całości, uderzyły mnie słowa:

..."nikt nie czyni dobrze"
...
..."wszyscy razem zbłądzili"
...
..."wszyscy, którzy czynią nieprawość"...

 
Skąd ta kumulacja pesymizmu?
Muszę przyznać, że staram się unikać skrajnych słów typu:

wszyscy, nikt, zawsze, nigdy
- zwłaszcza, gdy mówię o zjawiskach negatywnych tak, aby w emocjach nadmiernie nie wyolbrzymiać faktów.

Stąd moja reakcja: cóż to za tekst?
Okazało się, że jest to sugestywna parafraza Psalmu 14 pt: "Powszechne zepsucie". Fakt, że jednoznaczne nazywanie zjawisk negatywnych z bliższej czy dalszej przeszłości, prowadzi do uwolnienia się od nich
"bo Pan jest naszą ucieczką ...odmienia los swego narodu".
 
I jeszcze jedno skojarzenie: niedawno widziałam scenę z filmu, podczas której ktoś próbował nakłonić młodego,
utalentowanego człowieka, aby nie marnował swojego życia. Padły wtedy słowa: Ludzie nie wiedzą na co ich stać, bo nie mają nauczycieli, którzy w nich wierzą.


Za Nauczycieli, którzy we mnie wierzą
DZIĘKUJĘ


Wednesday, 24 March 2010

PRZEJŚCIE

MOSES TRANSPORTS :-)

Mam za sobą "potężne" dni zabiegowe w klinice i edukacyjne też
i szczerze mówiąc padam ze zmęczenia od samego rana.
Przedświąteczne przesilenie daje się we znaki,
a wszystko po to - jak to niektórzy mówią -
"żeby mieć spokój na Święta" hmm...

Wiem, że to szczęście pomagać małym istotkom (i dużym też),
powracać z "zaświatów" do życia, w nadziei, że cierpienie, przez które muszą teraz przejść, polepszy ich stan zdrowia w przyszłości. 

ALE
dopiero dziś zdałam sobie sprawę z tego, że towarzyszę specyficznemu
przejściu ze stanu będącego w jakimś stopniu zagrożeniem życia, do odzyskania zdrowia. I jak tu nie skojarzyć tego faktu z Paschą Izraelitów: przejściem ze śmierci do życia. 

Passover - przejść z Egiptu do Kanaan.
Recover - przejść z choroby do zdrowia = wyzdrowieć
(adwentowe "przyjść do siebie" :-)


 *  *  *  *  *  *  * 
W chwilach trudu pomagają mi słowa Jana Pawła II:
"Miarą miłości jest zmęczenie." 
czyli przejście poprzez wszystko z MIŁOŚCIĄ :-)))
(oj, będę je dziś powtarzała cały dzień)

Pozdrawiam wszystkich zmęczonych!!!

Saturday, 20 March 2010

DROGA przed świtem


Zwykle, gdy wstaję w "środku nocy" i przemierzam opustoszałe miasto, udaję się w dłuższą podróż, a towarzyszy temu specyficzny dreszczyk emocji.

Podobnie było dziś, tylko zamiast udać się np. na stację kolejową, wyruszyłam w Drogę mającą Czternaście Stacji.
 
Wokół ciemno, a więc miałam wrażenie, że będzie to mroczna droga. Wprost przeciwnie. Okazało się, że wokół krzyża - przewodnika - było najjaśniej, za sprawą białych światełek. 

Gdzieś w "tradycyjnej" podświadomości drzemało przekonanie, że będzie to przygnębiająca droga, bo cierpienia coraz więcej... 
Jednak budzący się dzień pomagał spojrzeć inaczej: z każdym krokiem robiło się coraz jaśniej, aż do bieli papieskiego krzyża...

Dziękuję za kolejną lekcję optymizmu, podczas której przejście Drogi Krzyżowej buduje siłę wewnętrznego człowieka.

Proszę szczególnie za tymi, którzy duchowo śpią, aby zechcieli obudzić się (niekoniecznie o 4.15) i dostrzec Światło Krzyża.

Friday, 19 March 2010

Mów do mego serca

Piękną modlitwą serca ostatnich dni, są dla mnie słowa piosenki:

Przywołaj mnie Panie... na pustynię
i niech mój głód Ciebie
i moja tęsknota przywoła Ciebie.

Mów do mego serca...
...Ty znasz jego ukryte doliny,
tam gdzie usychają piękne winnice,
Ty wiesz, gdzie otworzyć ukryte źródła.

Niech we mnie zamilkną pragnienia i myśli,
abyś mógł mówić Ty.
Niech słowa miłości
i przebaczenia ogarną duszę mą.