.

.

Wednesday, 31 March 2010

drzewo MIŁOŚCI wyczekującej

Podczas rekolekcji parafialnych padło sporo "żywych" słów o miłości wyczekującej, nie lubiącej rozstania, bo przecież ten kto kocha, chce być zawsze blisko oraz o tym, że prawdziwa miłość nie może nużyć.

Spodobała mi się historia, którą niegdyś słyszałam, ale teraz jakoś szczególnie do mnie trafiła.

Młody człowiek wracał do domu rodzinnego po odbytej karze w więzieniu. Rodzina nie utrzymywała z nim zbyt bliskiego kontaktu, więc tuż przed zwolnieniem z aresztu napisał list do swoich rodziców z zapytaniem czy może do nich wrócić. Znakiem rozpoznawczym na "tak" miała być biała wstążka przywiązana do jabłonki przed domem. Jadąc pociągiem denerwował się strasznie, ale jak wielka była jego radość i zaskoczenie, gdy zobaczył drzewko całe w białych wstążkach.

Można powiedzieć: eeech, niepoprawny optymizm z filmowym happy endem.

Można też powiedzieć: Jest takie jedno, jedyne, wspaniałe drzewo całe w białych wstążkach, drzewo którym jest Jezus w modlitwie, Jezus w sakramencie pojednania, Jezus w Eucharystii.

Chciałabym potrafić niecierpliwie wyczekiwać spotkania z tym oto Drzewem MIŁOŚCI wyczekującej, przebaczającej, dającej Życie.

ps.
Widzę oczyma wyobraźni piękne drzewo pokryte białymi wstążkami...ach ten słowiański sentymentalizm :-)


Tuesday, 30 March 2010

ja - człowiek?



Wielki Tydzień tego roku pomaga wchodzić w siebie: nabożeństwa, rekolekcje w parafii, chwile ciszy...
Powstaje pytanie: co utrudnia budowanie od wewnątrz?

Czasami mam ochotę wykrzyczeć, że to wszystko przez dar wolności. Na szczęście lata temu "wbito" mi do głowy, że wolność to nie wybór dobra, albo zła - WOLNOŚĆ TO WYBÓR DOBRA, ponieważ wybór zła - zniewala.

Jednak tak często czujemy się osaczeni przez niepewność i lęki, które nami sterują. I tu do głowy przychodzą mi dwa obrazy: pacynki i marionetki w rękach osoby, która nimi porusza.

Nad pacynką można mieć lepszą kontrolę,
ponieważ trzyma się ją w ręce.
Gorzej z marionetką, z tą plątanina nitek i całą jej ruchliwością przy najmniejszym pociągnięciu, czy nawet powiewie wiatru.

Panie Boże wolę być pacynką, w Twojej ręce by być bliżej,
(aby sznurki się za bardzo nie plątały...)
abyś czuwał nad wszystkim co się we mnie rodzi,
skoro darowałeś Wolność, która tak często
okazuje się dla mnie za trudnym zadaniem...

I słowo pocieszenia na koniec tej notki:

Każdy święty ma swą przeszłość,
każdy grzesznik ma
przyszłość !!! 

THANKS BE TO GOD :-)


Sunday, 28 March 2010

HOSANNA znaczy WYBAW NAS


"Jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą". (Łk 19,40)

I zamilkli - nawet sami Apostołowie, załamali się w chwili męki i śmierci Jezusa. Dopiero spotkanie ze Zmartwychwstałym dało im poznanie prawdy.

Podobnie jest z nami, którzy nierzadko przechodzimy drogę Piotra i pomimo deklaracji - zdradzamy. Jak wejść do dna swej duszy, zobaczyć słabość własnej "siły", by uwierzyć?

Bo i tak kamienie naszych serc wołać będą...
i od nas zależy czy staną się one kamieniami śmierci,
czy kamieniami z grobu Zmartwychwstania :-)


Saturday, 27 March 2010

wierzyć w człowieka, mimo wszystko...


Kilka dni temu usłyszałam piosenkę śpiewaną w języku polskim przez hiszpańskiego wykonawcę. Radził on sobie zupełnie dobrze, tylko lekko "kalecząc polszczyznę".
Początkowo nie słysząc dokładnie całości, uderzyły mnie słowa:

..."nikt nie czyni dobrze"
...
..."wszyscy razem zbłądzili"
...
..."wszyscy, którzy czynią nieprawość"...

 
Skąd ta kumulacja pesymizmu?
Muszę przyznać, że staram się unikać skrajnych słów typu:

wszyscy, nikt, zawsze, nigdy
- zwłaszcza, gdy mówię o zjawiskach negatywnych tak, aby w emocjach nadmiernie nie wyolbrzymiać faktów.

Stąd moja reakcja: cóż to za tekst?
Okazało się, że jest to sugestywna parafraza Psalmu 14 pt: "Powszechne zepsucie". Fakt, że jednoznaczne nazywanie zjawisk negatywnych z bliższej czy dalszej przeszłości, prowadzi do uwolnienia się od nich
"bo Pan jest naszą ucieczką ...odmienia los swego narodu".
 
I jeszcze jedno skojarzenie: niedawno widziałam scenę z filmu, podczas której ktoś próbował nakłonić młodego,
utalentowanego człowieka, aby nie marnował swojego życia. Padły wtedy słowa: Ludzie nie wiedzą na co ich stać, bo nie mają nauczycieli, którzy w nich wierzą.


Za Nauczycieli, którzy we mnie wierzą
DZIĘKUJĘ


Wednesday, 24 March 2010

PRZEJŚCIE

MOSES TRANSPORTS :-)

Mam za sobą "potężne" dni zabiegowe w klinice i edukacyjne też
i szczerze mówiąc padam ze zmęczenia od samego rana.
Przedświąteczne przesilenie daje się we znaki,
a wszystko po to - jak to niektórzy mówią -
"żeby mieć spokój na Święta" hmm...

Wiem, że to szczęście pomagać małym istotkom (i dużym też),
powracać z "zaświatów" do życia, w nadziei, że cierpienie, przez które muszą teraz przejść, polepszy ich stan zdrowia w przyszłości. 

ALE
dopiero dziś zdałam sobie sprawę z tego, że towarzyszę specyficznemu
przejściu ze stanu będącego w jakimś stopniu zagrożeniem życia, do odzyskania zdrowia. I jak tu nie skojarzyć tego faktu z Paschą Izraelitów: przejściem ze śmierci do życia. 

Passover - przejść z Egiptu do Kanaan.
Recover - przejść z choroby do zdrowia = wyzdrowieć
(adwentowe "przyjść do siebie" :-)


 *  *  *  *  *  *  * 
W chwilach trudu pomagają mi słowa Jana Pawła II:
"Miarą miłości jest zmęczenie." 
czyli przejście poprzez wszystko z MIŁOŚCIĄ :-)))
(oj, będę je dziś powtarzała cały dzień)

Pozdrawiam wszystkich zmęczonych!!!

Saturday, 20 March 2010

DROGA przed świtem


Zwykle, gdy wstaję w "środku nocy" i przemierzam opustoszałe miasto, udaję się w dłuższą podróż, a towarzyszy temu specyficzny dreszczyk emocji.

Podobnie było dziś, tylko zamiast udać się np. na stację kolejową, wyruszyłam w Drogę mającą Czternaście Stacji.
 
Wokół ciemno, a więc miałam wrażenie, że będzie to mroczna droga. Wprost przeciwnie. Okazało się, że wokół krzyża - przewodnika - było najjaśniej, za sprawą białych światełek. 

Gdzieś w "tradycyjnej" podświadomości drzemało przekonanie, że będzie to przygnębiająca droga, bo cierpienia coraz więcej... 
Jednak budzący się dzień pomagał spojrzeć inaczej: z każdym krokiem robiło się coraz jaśniej, aż do bieli papieskiego krzyża...

Dziękuję za kolejną lekcję optymizmu, podczas której przejście Drogi Krzyżowej buduje siłę wewnętrznego człowieka.

Proszę szczególnie za tymi, którzy duchowo śpią, aby zechcieli obudzić się (niekoniecznie o 4.15) i dostrzec Światło Krzyża.

Friday, 19 March 2010

Mów do mego serca

Piękną modlitwą serca ostatnich dni, są dla mnie słowa piosenki:

Przywołaj mnie Panie... na pustynię
i niech mój głód Ciebie
i moja tęsknota przywoła Ciebie.

Mów do mego serca...
...Ty znasz jego ukryte doliny,
tam gdzie usychają piękne winnice,
Ty wiesz, gdzie otworzyć ukryte źródła.

Niech we mnie zamilkną pragnienia i myśli,
abyś mógł mówić Ty.
Niech słowa miłości
i przebaczenia ogarną duszę mą.

Thursday, 18 March 2010

powołanie do CISZY


Myślę, że każdy z nas chciałby być kimś wyjątkowym...
Żyjąc w cywilizacji  hałasu, obrazów, pośpiechu,
może właśnie powołanie do ciszy jest czymś niezwykłym.
Przecież wszystko to, co rodzi się w przyrodzie,
najpierw wzrasta w ciszy.

Podobnie jest z relacją do Pana Boga. Wyrasta ona w środowisku, gdzie wnętrze człowieka jest otwarte na to, by słuchać.
Hm... niełatwe...

Ktoś kiedyś powiedział:
"Skup się na tym, jak jesteś oddany Bogu,
a nie na tym, jak tobie to wychodzi."


Wednesday, 17 March 2010

jak ty to wszystko wytrzymujesz?


Gdy słyszę powyższe pytanie pod swoim adresem odczuwam lekkie zakłopotanie, ponieważ trudno jest na nie odpowiedzieć jednym zdaniem.

Ponadto wiele zależy od tego, w jakiej sytuacji mam je stawiane. Inaczej je odczuwam gdy jestem silna, a inaczej gdy jestem po raz "setny" zdołowana w ciągu jednego dnia.

Dziś odpowiedź dostrzegłam w tym oryginalnym zdjęciu pt.
"The Path of Freedom" ("Ścieżka Wolności").

Rzeczywiście jest czas, kiedy wiszą nad nami czarne chmury, kiedy trzeba ograniczyć prędkość, ale tylko po to by:
UWAGA!
zatrzymać się,
popatrzeć,
posłuchać
 ...i bez żadnych ograniczeń prędkości lecieć dalej :-)

"Ten kto lata wysoko, widzi najdalej".
Ten, kto lata wysoko - ponad chmurami - zawsze widzi słońce, prawda?
:-)

Monday, 15 March 2010

kropla w rzece SŁOWA


Dzisiaj przez naszą parafię przepłynęła "rzeka" Słowa Bożego
podczas VI Maratonu Biblijnego. 


"Moją kropelką" do czytania okazało się m.in. Słowo, które w ubiegłym roku przeprowadziło mnie przez kilkumiesięczny czas
wzmożonego wysiłku.


Dziś, podczas tak niezwykłego wydarzenia, mogłam Panu Bogu podziękować tym właśnie Słowem za JEGO SŁOWO.

Pozwolę sobie zacytować to jedno szczególne zdanie, ale w przekładzie z Biblii Tysiąclecia:

Skuteczność Słowa Pańskiego
Zaiste, podobnie jak ulewa i śnieg
spadają z nieba
i tam nie powracają,
dopóki nie nawodnią ziemi,
nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju,
tak iż wydaje nasienie dla siewcy
i chleb dla jedzącego,
tak słowo, które wychodzi z ust moich,
nie wraca do Mnie bezowocne,
zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem,
i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa. 
                                                      (Iz 55,11-12)

DZIĘKUJĘ CI PANIE BOŻE ZA CIERPLIWOŚĆ W OCZEKIWANIU
NA OWOCE TWOJEGO SŁOWA WE MNIE ...