.

.

Monday, 11 April 2011

VIA CRUCIS paschalnie V - od przymusu do potrzeby


Panie Jezu wspomagany przez niezbyt chętnego Szymona,
Ty widzisz sytuacje, w których trudno jest mi zdobyć się
na miłość. Wybacz...

Dziś jednak szczególnie dziękuję,
że uzdalniasz moje serce do tego, że to co
kiedyś było dla mnie przymusem
stało się potrzebą z miłości do Ciebie.


Sunday, 10 April 2011

VIA CRUCIS paschalnie IV - bliskość

Myślę, że dla matki nie ma trudniejszej sytuacji od tej,
kiedy musi bezradnie patrzeć na cierpienie swego dziecka.
Cudownie jest, kiedy staje się na tyle mężną,
iż mimo bólu jest w stanie nieść światło wiary.


Panie Jezu spotykający Maryję
w najtrudniejszym momencie swego życia,
dziękuję Ci za cenną bliskość mojej mamy,
za mądrą bliskość Twojej Matki
i za zbawczą bliskość Matki - Kościoła.


zły duchu WYJDŹ!



Moimi pacjentami w klinice zabiegowej są głównie dzieci,
z którymi prawie cały czas są rodzice.
Wprowadzanie małych pacjentów w stan narkozy,
odbywa się w sposób kontrolowany przy pomocy
środków farmakologicznych.

Trudniej jest z wybudzaniem z tego stanu, ponieważ często
przebiega ono w sposób burzliwy. Dziecko jest bardzo
ruchliwe tak, jakby miało koszmarny sen,
z którego nie może się obudzić.
Nie sposób go wtedy ani przytulić, ani wziąć na kolana,
ani przytrzymać, by spokojnie leżało. Trudne to momenty
dla rodziców, trudne także dla mnie ze względu na żywotność
i niezwykłą siłę małego człowieka. Można spokojnie rozmawiać,
delikatnie przytrzymywać, aby się nie uderzyło
i trzeba czekać kilkanaście minut, równocześnie
nie zaniedbując żadnych procedur medycznych.

Nie jest tak oczywiście podczas każdego wybudzania,
ale ostatnio, gdy miałam "serię tak miotających się dzieci",
w którymś momencie wyrwały się ze mnie słowa:
"zły duchu wyjdź!"

W pierwszej chwili zdziwiłam się tym, co powiedziałam,
ale zdałam sobie sprawę z tego, że ten trudny stan dziecka
niekoniecznie trzeba porównywać do koszmaru z bajek,
ale znacznie trafniej jest skojarzyć z ewangelicznym
obrazem człowieka opętanego.

Po raz kolejny sytuacja ta jest to dowodem na to,
że trudność przeżywana w świetle Słowa Bożego,
nabiera zupełnie innego wymiaru.

Bycie zniewolonym w jakichkolwiek przejawach,
nie jest przecież naturalnym stanem człowieka.


Chwała Tobie Panie za to, że nasz NATURALNY STAN
jest udziałem w OWOCACH TWEGO DUCHA.



Saturday, 9 April 2011

VIA CRUCIS paschalnie III - powstanie

Panie, upadający pod ciężarem krzyża,
jesteś szczególnie blisko nas,
w sytuacjach kiedy padamy duchowo czy fizycznie.
Dziękuję, że
nie pozwalasz trwać w upadku,
że
"w swoim ciele niesiesz nasze grzechy wysoko,
aż na drzewo krzyża",
a Swoją Miłością mobilizujesz do tego, aby POWSTAĆ.



Dziękuję za moje dzisiejsze doświadczenie upadku...
i powstanie...



Uwielbiam Twoje Imię,
uwielbiam Twoje serce,
uwielbiam święte rany,
zadane w krwawej męce.

Uwielbiam Twoją drogę
i z krzyża siedem słów,

Sławię Twoją miłość,
o Zbawco mó
j.


Friday, 8 April 2011

VIA CRUCIS paschalnie II - klucz

Stacja druga:
Panie Jezu, który bierzesz krzyż na swe ramiona,
cokolwiek dotykasz - PRZEMIENIASZ.

Chwilę wcześniej podczas Paschy wziąłeś w ręce
chleb i wino i uczyniłeś je Swoim Ciałem i Krwią
- Pokarmem, który daje Moc.

Teraz bierzesz krzyż - symbol moich grzechów i cierpień
i czynisz go kluczem do Zbawienia.




Dziękuję za ten klucz, przy pomocy którego
mogę otwierać kolejne drzwi Twej niezgłębionej Miłości,
która przemienia
.


Thursday, 7 April 2011

VIA CRUCIS paschalnie I - wolność


Usłyszałam dzisiaj cenną podpowiedź, dotyczącą tego,
aby zdobyć się na trud, a może raczej radość przeżywania
stacji drogi krzyżowej w duchu dziękczynienia tak,
aby nie zatrzymywać się na Wielkim Piątku,
tylko nieść w sobie dynamikę poranka Wielkanocnego.

Można powiedzieć, że jest to zadanie trudne,
ponieważ zwykle rozważanie poszczególnych stacji
pokazuje nam nasze słabości i grzechy,
co często czyni nas przygnębionymi.

Dziś spoglądam na pierwszą stację nieco inaczej:
Panie Jezu skazany na śmierć, dziękuję za to,
że mocą Twej łaski skazujesz na śmierć to,
co we mnie złe, słabe i zaniedbane.
Dziękuję za wolność, która pozwala mi
ciągle na nowo wybierać dobro.
"Bo wolność nie wyraża się w dokonywaniu wyborów
przeciwko Bogu".
("Fides et ratio" JPII)

"wyzwól mnie

uwięź mnie w sercu swojej przestrzeni
utul mnie w swoich mięśniach
zamknij mnie w swojej dłoni
chcę tylko tego być jeńcem Twojej wolności" 
(Anna Kamieńska „Wolność”)

Do Wielkanocy pozostało jeszcze około 2 tygodni,
czyli wystarczy czasu, aby codziennie rozważać
chociaż jedną stację na sposób zdecydowanie
bardziej paschalny.

I jeszcze jedno, nieco oderwane spostrzeżenie:
W tym roku symbolika pustego grobu, dzięki beatyfikacji
Jana Pawła II będzie miała dość namacalny wymiar.
Gdy trumna z ciałem Ojca Świętego zostanie przeniesiona
do bazyliki św. Piotra, w Grotach Watykańskich
pozostanie pusty grób :-)

 Dziękuję za wszelkie budujące natchnienia :-)))

Wednesday, 6 April 2011

bardziej TOTUS


Spodobało mi się stwierdzenie:
"Być bardziej TOTUS w blasku zbliżającej się
beatyfikacji Jana Pawła II".

Jednemu z księży mieszkających od lat w Rzymie,
zadano następujące pytanie: "Co ze spuścizny Jana Pawła II
zdaje się być najbliższe samemu Ojcu Świętemu"?

Odpowiedź brzmiała: "Myślę, że serce Jana Pawła II zawarte
jest w Dives in Misericordia - w miłości miłosiernej Boga,

który jest zakochany w człowieku."
 
Hmm... trudno nie zgodzić się z tym stwierdzeniem
zważywszy na fakt ustanowienia Święta Miłosierdzia
Bożego, tak wiele katechez o Bożym Miłosierdziu
i umieranie Papieża właśnie w wigilię tego Święta.
 
Myślę, że czas, po raz kolejny przeczytać chociażby
tę encyklikę, by wsłuchać się w bijące serce Ojca - OJCA,
by być bardziej TOTUS.
Umysłowość współczesna, może bardziej niż człowiek przeszłości, zdaje

Sunday, 3 April 2011

namiot

Zbudowaliśmy "namiot spotkania" ;-)


prosząc w modlitwie:


JANIE PAWLE II POMAGAJ NAM POWRACAĆ
DO DOMU OJCA


Saturday, 2 April 2011

Ty JESTEŚ ze mną

Wydarzenia sprzed 6 lat wspominam dziś,
jako umieranie kogoś bardzo bliskiego i drogiego.
Zwyczajna krzątanina, ale ciągłe nasłuchiwanie
komunikatów o konającym Ojcu Świętym.
Po 21.37 potrzeba wyjścia z domu
i przeżywania Jego śmierci razem, jak w rodzinie.

Dzisiejsze przedpołudnie znów zwyczajne
- tym razem sprzątanie w domu rodziców.
Południowa Eucharystia wycisza, biel ornatu,
pomimo Wielkiego Postu, zanurza
w tajemnicy Zmartwychwstania.

  W moich myślach coraz więcej - mniej
lub bardziej - zamazanych obrazów ludzi,
którym towarzyszyłam w ich umieraniu.
Ciągle słyszę ich ostatnie oddechy.
Na to wszystko nakłada się schorowany Ojciec Święty,
który miał odwagę umierać publicznie,
dając nam szansę współtowarzyszenia Mu w drodze do Ojca.


Dziś szczególnie mi bliska jest fotografia
odchodzącego Jana Pawła II,
który odchodząc pokazał jak odchodzić...

Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę...
...TY JESTEŚ ZE MNĄ.

Friday, 1 April 2011

"szczerość do bólu" na Prima Aprilis :-)

Drogi Boże,
Jak dotąd wszystko, co dzisiaj zrobiłam jest ok.
Nie plotkowałam, nie straciłam panowania nad sobą.
Nie byłam chciwa, opryskliwa, skąpa, wstrętna,
egoistyczna, złośliwa czy nazbyt pobłażliwa.
Jestem za to baaardzo wdzięczna.
Lecz dobry Boże, za kilka minut wstanę z łóżka
i wtedy prawdopodobnie będę potrzebowała
duuużo więcej pomocy. Amen
                                        ;-)