.

.

Tuesday, 2 November 2010

zaduszkowo u nas... z JPII


Sporo nas pragnących, aby było duuużo światła
tam gdzie jeszcze jego brak...


o oczyszczenie ducha... wołamy

Myślę, że nie ma podobnego dnia w roku,
kiedy to jednocześnie płynęłaby tak niesamowita
rzeka modlitw o pełnię przebaczenia
z nadzieją na zmartwychwstanie i ponowne spotkanie.


W tym czasie naród twój dostąpi zbawienia:
ci wszyscy, którzy zapisani są w
księdze.
Wielu zaś, co posnęli w prochu ziemi, zbudzi się:
jedni do wiecznego życia,
drudzy ku hańbie, ku wiecznej odrazie.

Mądrzy będą świecić jak blask sklepienia,
a ci, którzy nauczyli wielu sprawiedliwości,
jak gwiazdy przez wieki i na zawsze. (Dn 12,1-3)


Światłość wiekuista niechaj im świeci, o Panie,
wśród świętych Twoich na wieki, bo jesteś pełen dobroci.
(z dzisiejszej antyfony)


Monday, 1 November 2010

z życia do ŻYCIA

 
Trudno w taki dzień jak dziś nie używać słów związanych
ze śmiercią i umieraniem.
Może jednak warto byłoby mówić o życiu?

Trudno pojąć, że śmierć nie jest przeciwieństwem życia,
tylko jego częścią,
że życie doczesne wchłaniane jest przez życie wieczne,
że cud życia trwa, tylko w innej formie.


Będąc teraz Kościołem Pielgrzymującym,
zyskamy czystość ducha w Kościele Cierpiącym,
którego doświadczamy także już teraz,
by ostatecznie zjednoczyć się w Kościele Aniołów i Świętych
.

Ci przyodziani w białe szaty kim są i skąd przybyli? (...)
To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku
i opłukali swe szaty, i w krwi Baranka je wybielili. 
                                                              
  (Ap 7, 13-14)


Może paradoksalnie traktujmy śmierć jako światło,
które wszystko przenika.
Obyśmy w porę potrafili zobaczyć plamy na swej duszy
i w momencie przejścia okazali się tymi,
dla których Bóg jest najważniejszy.


Piękny to dzień, kiedy dzięki wstawiennictwu dosłownie
Wszystkich Świętych, prosimy Pana,
aby hojnie udzielił nam upragnionego przebaczenia.

(z dzisiejszej kolekty)


Bo naszym powołaniem jest Niebo.

Happy All Saints' Day :-)


Sunday, 31 October 2010

zacheuszowe "odkrycia"

Dziś niedziela celebrująca rocznicę poświęcenia kościoła.
W niektórych świątyniach jest zwyczaj zapalania
tzw zacheuszek, które upamiętniają miejsca namaszczone
przez biskupa, podczas konsekracji kościoła. 

Spoglądając na zapalone zacheuszki,
w mojej duszy zrobiło się bardzo uroczyście,
a to za sprawą skojarzenia, że tak, jak kiedyś mury 

stały się cząstka służącą żywemu Kościołowi, tak ja w
sakramencie Chrztu zostałam włączona w Jego Wspólnotę.
Szkoda tylko, że nie pamiętam o jego rocznicy.

Coś trzeba z tym zrobić...

Ponadto muszę przyznać, że nigdy wcześniej nie łączyłam
rocznicy poświecenia świątyni z Zacheuszem, który przyjął
Jezusa w swoim domu. Okazuje się, że to właśnie od niego
pochodzi nazwa zacheuszek. Zakkai (hebr.) znaczy "czysty".
 


I jeszcze jedna myśl, tym razem zasłyszana (Dziękuję:-)
Będąc niskiego wzrostu, Zacheusz spoglądał
na wszystkich do góry. Aby zobaczyć przechodzącego
Mistrza musiał wykazać inicjatywę. Zrobił więc coś
niekonwencjonalnego - wspiął się na sykomorę. 

Tym razem to Jezus musiał na niego
spojrzeć do góry - na umiłowane dziecko Swojego Ojca.

Zwykle spoglądamy do góry ku ideałom,
a tym największym jest Jezus,
który na sykomorze Krzyża pokazał pełnię Miłości.
Marzenia, ideały, pragnienia bywają różne, 
ale nie ma bardziej realistycznego nad to - o Królestwie Bożym.

Panie Jezu, dziękuję za to,
że tak jak napełniłeś Swą obecnością
życie Zacheusza,
tak też jesteś obecny w murach kościoła, który nam służy
i naszych sercach, które stęsknione pragną
przedsionków Twoich. (Ps 84)


Saturday, 30 October 2010

"spojrzenia" ciąg dalszy

Przed laty pracując wśród maleńkich, totalnie bezbronnych istot,
starałam się jak najlepiej wykonywać swoje obowiązki.
Praca była trudna, ale sprawiała mi niesamowitą radość i satysfakcję związaną także z wdzięcznością wielu.


Jednak w pewnym momencie zauważyłam, że jest we mnie pokusa popadania w rutynę i pójścia na łatwiznę. Wtedy z pomocą przyszła mi modlitwa piosenką. Oto jej fragment (niestety nie znalazłam odpowiedniej wersji dźwiękowej):

 Mój Bóg nade mną ciągle stoi,
Jak cień, jedyny mój towarzysz.
Za sobą czuję Jego kroki
I złotą glorię Jego twarzy.

I oto teraz spoza pleców
Na dłonie moje wciąż spogląda,
I jak syn błaga mnie o serce,
I jak Pan serca mego żąda.

Chociaż minęło sporo lat - to w sytuacji,
gdy zaczynam wstydzić się swoich myśli, słów czy gestów
- przypominam sobie słowa:
...On nade mną ciągle stoi, jak cień...
...na dłonie moje wciąż spogląda...
...błaga mnie o serce...
...i serca mego żąda...


Panie Boże, dziękuję za to, że JESTEŚ...
  za to, że jesteś WYMAGAJĄCY
...


Friday, 29 October 2010

spojrzenie

Notka w odpowiedzi na pytanie faryzeuszy:
"Czy wolno w szabat uzdrawiać?" (Łk 14,1-6)


Można spojrzeć wzrokiem obojętnym i nie widzieć nic.

Można spojrzeć wzrokiem szukającym zła u innych
tak, 
aby "przyłapać" na słowie lub geście.

Można spojrzeć na człowieka tak,
by zobaczyć jaką ma potrzebę.

Jaka jest szkoła Bożego patrzenia?
- Wrażliwość na autentyczne potrzeby.

Nie łatwo o nią w świecie pielęgnującym wielkie EGO,
ale co tam... przynajmniej wiemy o co walczyć.
 
Ktoś mądrze powiedział:
Boże spojrzenie jest wszystkim w życiu duchowym.
  

Panie Jezu, proszę daj moim myślom - TWOJE OCZY...

Sunday, 24 October 2010

"zachować ducha zadziwienia"

Sobotni wieczór, domowe ciepełko – zdawałoby się, że idealny czas na relaks. Jednak duch modlitwy Taize jest silniejszy i bezdyskusyjnie "wyrzuca" z domowego zacisza.

Spotkajmy się... aby zachować ducha zadziwienia!
– to  dość intrygujące hasło – zaproszenie.

Wchodząc do kościoła moją uwagę przykuwają wielkie malowidła, które towarzyszyły, na przełomie roku, ESM w hali MTP. Z jednej strony wspomnienie, a z drugiej coś szczególnego jest w tej scenie: tonący Piotr i Pan Jezus - wtedy jeszcze nie wiem co.



Od kilku dni „przeżuwam” słowo o walce Jakuba z Panem Bogiem. Najpierw Jakub przeniósł swoich krewnych i dobytek na drugi brzeg potoku. Potem został sam i tak zmagał się z Panem Bogiem, że Ten go w końcu pobłogosławił. NIKT ani NIC nie było w stanie mu tej walki duchowej przerwać! Wrócił odmieniony.

Dzisiaj wsłuchując się w kanon Daj mi MOC przyjąć dziś Miłość Twą, zrozumiałam, że mnie najbardziej potrzeba MOCY, aby przyjąć Miłość Boga.

MOCY – czyli Jakubowej determinacji=zawziętości=upartości, która ośmieli się zawalczyć o Jego błogosławieństwo i
bycia sam na sam. Ach jak bardzo zabałaganiona jest przestrzeń między mną a Panem Bogiem (tyle ludzi, spraw, sytuacji…)

Po raz kolejny, spoglądając na tonącego Piotra, pytam dlaczego nie utrzymał się na wodzie?
Może zabrakło mu MOCY, by przyjąć Miłość, ponieważ między nim a Jezusem pojawił się KTOŚ albo COŚ np. LĘK?

Na koniec jest czytany dialog z Ewangelii:

- Czy miłujesz Mnie bezwarunkowo (agape*)?
- Tak, lubię (fileo**).
- Czy miłujesz Mnie bezwarunkowo (agape)?
- Tak, lubię (fileo).
- Czy Mnie lubisz (fileo)?
Zasmucił się Piotr:
- Tak,Ty wiesz, że Cię tylko lubię (fileo).

Daj mi MOC przyjąć dziś Agape Twą

*agape –  kochać bezwarunkowo
**fileo – lubić

PS.
Warto było się spotkać... aby zachować ducha zadziwienia!
Dziękuję :-)


Saturday, 23 October 2010

Ga 5,22 w "wilczej" wersji :-)

Niedawno przeczytałam krótką opowieść, która zainteresowała mnie z wiadomych względów :-). Zachęcam zatem do lektury fragmentu Listu do Galatów w wersji wilczej.

Pewnego wieczoru dziadek opowiadał  swojemu wnukowi o walce,
która toczy się w każdym człowieku. Porównał ją do rywalizacji pomiędzy dwoma wilkami.



Jeden z nich to Zło. To jest gniew, wściekłość, zazdrość, żal, rozgoryczenie, arogancja, użalanie się nad sobą, oskarżanie i poniżanie innych, pycha, poczucie wyższości, kłamstwo, nieczystość, pożądliwość.

Drugi to Duch. To jest radość, pokój, miłość, nadzieja, szczerość, uczciwość, pokora, łagodność, współczucie, hojność, prawda, pokora i wiara.

Wnuk pomyślał nad tym co usłyszał i zapytał: „A który z tych wilków zwycięża?”

Dziadek odpowiedział: „Ten, którego karmisz”.

Friday, 22 October 2010

głębia pozdrowień

Czytając Księgę Tobiasza zwróciłam m.in. uwagę na to,
jakich słów używali przy powitaniach i pożegnaniach jej
bohaterowie. Odniosłam wrażenie tak jakby każde spotkanie
miało swoje korzenie w Bożej Obecności.

Widząc serdeczność tamtych relacji zastanawiam się
nad wydźwiękiem naszych powitań przede wszystkim w rodzinie,
ale także wśród przyjaciół, znajomych i nieznajomych,
w przeróżnych sytuacjach i miejscach.

Do schorowanego Tobiasza Rafał rzekł: Niech cię spotka wiele radości!
Raguel do nieznajomych przybyszów: Serdecznie was pozdrawiam, bracia, i mile witam zdrowych.
Tobiasz witający synową: Witaj, w zdrowiu przybywająca córko, niech będzie błogosławiony twój Bóg, który przyprowadził cię do nas. Wejdź do domu swego w zdrowiu z błogosławieństwem i radością!

Pożegnania niemalże jednoznaczne z błogosławieństwem:
Raguel żegnając zięcia : Bądź zdrów, dziecko, i w zdrowiu podróżuj! A Pan niebios niech was wspomaga i żonę twoją Sarę!
Ojciec do córki: Idź do swojego teścia, bo odtąd oni są dla ciebie jak twoi rodzice. Idź w pokoju, córko, abym słyszał o tobie dobre wieści.
Edna do zięcia: Dziecko i bracie umiłowany. Idź w pokoju, dziecko! Od tej chwili jestem twoją matką, a Sara siostrą. Niech ci się we wszystkim szczęści przez wszystkie dni waszego życia!
Anioł Rafał odchodząc: Nie bójcie się! Pokój wam! Uwielbiajcie Boga po wszystkie wieki! To, że byłem z wami, nie było moją zasługą, lecz było z woli Bożej.
 
          
Czy nasze współczesne pozdrawianie się typu: „witam”, „cześć”, „dzień dobry”, „hejka”, „sie ma”, „dobranoc”, „do zobaczenia”, „pa”, jest oparte na Tobiaszowym:
Niech będzie obecne z nami wielkie imię Jego!?
Możliwe, że w wielu sytuacjach tak. Tylko wyrażone w znaaaacznie uproszczony sposób. Szkoda, nieprawdaż?

Chociaż pozdrowienia wzywające Imienia Pana Boga mamy "zarezerwowane" na "krąg kościelny" i czasami najbliższej rodziny, to może warto poprzez zwyczajne „dzień dobry”, sercem wezwać Bożą Obecność.



Thursday, 21 October 2010

UFAJ (2)


 Jak dobrze Panie, że ŁASKA, którą nas ogarniasz,
jest nieproporcjonalnie WIELKA
wobec małości naszej ufności w Tobie pokładanej.

Ufam... ale zaradź mojej nieufności, PROSZĘ...