.

.

Wednesday, 16 November 2011

w harmonii

- Pamiętasz Stachu jak zaczynaliśmy studia medyczne.
- Oczywiście, że pamiętam.
- Chciałam wtedy zostać lekarzem, także po to, aby pomagać mojej, już wtedy bardzo schorowanej Mamie. Niestety nie udało się ukończyć studiów.
- Hmm...
- Zrobiłeś to jednak ty! I dziś swoimi rękoma i dzięki swej wiedzy wykonałeś tak trudny zabieg i uratowałeś moją Mamę!
W odpowiedzi nic tylko milczenie...
- Przyjmij zatem podziękowanie.
- Przestań, nie wygłupiaj się.
- Stachu, posłuchaj. Chcę tobie podarować obraz, na którym są cztery baletnice w idealnej harmonii - jak dwa przedsionki i dwie komory serca. 
W oczach kardiologa pojawił się znany mi błysk.
- Dobrze, ale pozwól, że rozpakuję go w domu, w ciszy.
- Jasne - odetchnęłam z ulgą.



Poniższa fotka jest tylko tematyczną namiastką 
tamtego obrazu (nie mam jego zdjęcia),
a dedykacja brzmiała mniej więcej tak: 

"W podziękowaniu za przywrócenie 
harmonii sercu naszej Mamy 
- z serca dziękujemy."

Panie Boże, najwspanialszy Kardiologu wszechczasów.
Ty pragniesz przywracać harmonię każdemu sercu,
skołatanemu przez grzech.
Chcę być Twoją pacjentką tak,
aby moje serce żyło w pierwszej kolejności
W HARMONII Z TOBĄ.


Tuesday, 8 November 2011

jednym głosem, ale nie jedynym

Cieszę się niezmiernie, gdy doświadczam Kościoła, 
który pomimo swej różnorodności mówi jednym głosem,
w którym nawet gdy upomina, można wyczuć miłość. 

Ciekawi mnie Kościół dyskutujący, spierający się,
ale wzajemnie siebie słuchający i szanujący się. 

Trudno jest mi utożsamiać się z Kościołem,
który ucieka od dialogu, mówi nieprawdę,
a niewygodnym zamyka usta
i odbiera możliwość działania. 

Niedawno sytuację tę świetnie skomentowała
jedna ze stacji telewizyjnych stwierdzając z ironią:
"Niedługo Kościół będzie mówił jednym głosem,
ponieważ wszystkie pozostałe zostaną wyciszone".

Przykra prawda...

...a ja od kilku dni żyję obrazem Kościoła z Apokalipsy,
gdzie obok "aniołów - niszczycieli",
pojawia się anioł pieczętujący "sługi Boga naszego"


...i zadaję sobie pytanie: Jak opłukiwać swoją szatę,
 by w przebaczeniu darować wolność innym,
by w przebaczeniu darować wolność sobie?

* * *

Gdy przeczytalam poniższe zdanie,
moje pierwsze skojarzenie dotyczyło Kościoła...
Dlaczego?

KOCHAM CIĘ
NIE TYLKO ZA TO KIM JESTEŚ
LECZ ZA TO
KIM JA JESTEM
KIEDY JESTEM Z TOBĄ


Monday, 31 October 2011

wigilia radosnej ciszy

Wigilia Wszystkich Świętych to wreszcie czas ciszy,
aniołów wokół tronu Bożego, opieczętowania wybranych,
płukania szat, wybielania we krwi Baranka.


Pośród szeptanych modlitw i wspomnień,
 jest nadzieja serca na spotkanie 
WSZYSTKICH BŁOGOSŁAWIONYCH ŚWIĘTYCH
w NIEBIE.



Sunday, 30 October 2011

Kościele mój

Niedzielna Liturgia przeżywana w związku z 65 Rocznicą Ślubu 
i 101 urodzin Jubilata pozostawiła w mojej pamięci dwa zdania: 
„cóż mogę zrobić dla Ciebie, aby tobie żyło się lepiej” 
i drugie „szanujmy się”. 

W kolejne dni Kościół mówi Słowem 
odzwierciedlajacym walkę przeciwieństw:



Będziesz miłował…
Obłudniku – nie bądź drobiazgowy...
ci którzy we łzach sieją, 
żąć będą w radości...
Jeruzalem Jeruzalem, nie zabijaj proroków 
i nie kamienuj tych, którzy do ciebie są posłani...
jesteś współobywatelem świętych, domownikiem Boga
Z powodu Ciebie zabijają nas…
A kiedy myślę: „moja noga się chwieje”, 
wtedy mnie wspiera Twoja łaska Boże.
Przyjacielu przesiądź się wyżej... 
...bo jesteś świętą świątynią Boga


W końcu nastepuje kulminacja w kolejną niedzielę:
Kościele mój, będący odzwierciedleniem 
słabości człowieka 
i mocy swego Stwórcy, 
chcę Ciebie budować w Duchu i prawdzie.

Sunday, 23 October 2011

przez ciemną dolinę... ale jak?

jak towarzyszyć, aby nie narzucać się?
jak wesprzeć, ale nie zdominować?

jak pytać, aby nie być wścibskim?
jak doradzić, ale nie moralizować?
jak upomnieć, aby nie zranić?

jak pocieszyć, aby nie spłycić?
jak zadziałać, ale nie zaszkodzić?

jak być widzialnym-niewidzialnym przekaźnikiem Twojej Miłości?
jak uznać swoją niemoc, aby rozlała się Twoja Moc?

Chciażbym przechodził przez ciemną dolinę (...)TY JESTEŚ ze mną


Panie, wiem że to zuchwałe, ale chciałabym być dla drugiego człowieka tak jak TY.


Saturday, 22 October 2011

jeszcze różańcowo

(zasłyszane podczas Adoracji)
Piękne jest łączenie tajemnic z życia Pana Jezusa,
 niezależnie od tego z jakich części różańca pochodzą, np: 
światła Eucharystii
z boleścią Drogi Kryżowej i Śmierci
po chwałę Zmartwychwstania.

Dokładnie tak samo skonstruowane jest nasze życie.
Posileni Eucharystią,
 idziemy na drogę krzyżową codzienności,
niejednokrotnie doświadczając śmierci,
 z której powstajemy Jego Mocą.

W sytuacjach różnorodnych śmierci,
bezcenną okazuje się modlitwa Wspólnoty,
aby przechodzić do ŻYCIA.


Dziękuję za kolejne różańcowe - tak praktyczne natchnienie.

Saturday, 15 October 2011

jednak różańcowo

Modlitwa na różańcu jest dla mnie trudną, dlatego zmobilizowana w tym miesiącu przez sporo bodźców, postanowiłam coś z tym zrobić.
 

Różaniec nazywany jest modlitwą trwania tak, jak to miało miejsce w Wieczerniku.
Niełatwo jest nam – niecierpliwym – trwać: 
z Maryją
z braćmi
w nauce Apostołów
we wspólnocie
w łamaniu chleba
w modlitwach

Wypowiadamy słowa, które Maryja usłyszała z ust Archanioła i z ust swej krewnej, Elżbiety. Do tych słów dołączamy modlitwę Kościoła, aby się za nami wstawiała.
Zastanawiają mnie odpowiedzi Maryi. Aniołowi mówi: Oto ja (...) niech mi się stanie według Słowa, Elżbiecie wyśpiewuje Magnificat.

Jak ja odpowiadam na cud, który dokonuje się w Maryi
i ma na imię Jezus?
Jak ja odpowiadam na cud, który dokonuje się we mnie i może zaowocować narodzinami mego Pana?
Czy towarzyszy temu duch uwielbienia, czy wprost przeciwnie znużenia i bezmyślnego cierpiętnictwa?

Miał rację ten, kto stwierdził, że różaniec to koronka niekończącej się nigdy drogi kontemplacji. Jest ona skarbem, który trzeba odkryć, a nie ukryć.

Wszyscy chcą żyć na wierzchołku góry, zapominając, 
           że prawdziwe szczęście kryje się w samym sposobie                           wspinania się na górę.(Gabriel Garcia Marquez)


Bo ziarna różańca to ziarna zboża z plonu, 
który zbiera się gdzie indziej.
(
Andre Frossard)


Saturday, 8 October 2011

jeśli chcesz

Jeśli chcesz - znajdziesz sposób, 
jeśli nie chcesz - znajdziesz powód.

Kilka dni temu, gdy przeczytałam to zdanie poczułam bodziec,
aby intensywniej szukać sposobu,
by uporać się z niełatwą sytuacją.
Z jednej strony pojawiają się sygnały,
które jeszcze bardziej pogrążają,
z drugiej strony samo poszukiwanie rozwiązania
daje nadzieję.


Szukam więc sposobu.
Jeśli go nie znajdę, to jego brak, stanie się powodem,
ale nie będzie on wynikał z braku chęci, tylko z okoliczności,
których nie potrafię zmienić.


Na tym miała zakończyć się ta notka, ale nieoczekiwanie
„wpadł mi w ręce” test, którego polskie tłumaczenie brzmi
mniej więcej tak:

Istnieje sposób na rozwiązanie każdego problemu,
każdej sytuacji, w każdym braku, w każdym zagubieniu,
w każdym zniewoleniu, w każdej dolegliwości
i w każdym uzależnieniu.
Ten sposób można nazwać mądrością, wiedzą, modlitwą,
wniknięciem w siebie, poprzez które przemawia Święty Duch.

Bo Pan daje mądrość,
z Jego ust pochodzi wiedza i roztropność.
On udziela pomocy ludziom prawym. (Prz 2,6-7)

Thursday, 29 September 2011

któż umacnia tak jak BÓG?

- Mi-cha-El –  Któż-jak-Bóg?
- Nikt, ale wszystko mogę w TYM, który mnie umacnia.




Tylko czy ja chcę, aby to ON mnie umacniał?

Tego roku święto Archaniołów przeżywałam w dość bojowym nastawieniu w związku z udziałem w dyskusji dotyczącej braku obecności żywego chrześcijańskiego ducha wśród katolików.
Po raz kolejny przekonałam się, że więcej w nas tendencji do kłótliwości niż do ewangelicznego prowadzenia sporu.
Nie traktując wiary poważnie, nie szanujemy siebie, a tym samym nie możemy spodziewać się szacunku dla nas samych.


Wracając do postawionego powyżej pytania zastanawiam się z jakiego ducha czerpiemy umocnienie?
Dlaczego jesteśmy tak bezradni i nieporadni?
Dlaczego jesteśmy nieprzekonywujący dla siebie samych, a tym bardziej dla innych?

Posłużę się słowami Ojca Świętego wypowiedzianymi podczas ostatniej pielgrzymki do Niemiec:
Co pewien czas w historii, uważni świadkowie czasów zwracali uwagę, że Kościołowi szkodzą nie jego przeciwnicy, ale "letni" chrześcijanie.(...)

Wiara winna być na nowo przemyślana i przede wszystkim przeżywana dzisiaj po nowemu, aby stała się teraźniejszością. Nie pomoże jednak rozcieńczenie wiary, lecz jedynie przeżywanie jej całkowicie w naszym dniu dzisiejszym.(...)

Powinniśmy w tym sobie nawzajem pomagać: wierzyć głębiej i żywiej.(...)
Nieobecność Boga w naszym społeczeństwie staje się coraz bardziej uciążliwa, historia Jego objawienia zdaje się być umieszczona w coraz bardziej oddalającej się przeszłości.(...)

W ważnych sprawach naszego życia jesteśmy zdani na inne osoby. Zwłaszcza w sprawach wiary nie pozostajemy sami, ale stanowimy ogniwa wielkiego łańcucha ludzi wierzących.
Nikt nie może wierzyć, jeśli nie wspiera go wiara innych, a przez moją wiarą przyczyniam się z kolei do umocnienia innych w wierze. Pomagamy sobie, aby być nawzajem dla siebie wzorami, pozwalając aby inni mieli udział w tym co nasze, w naszych myślach, czynach, naszej sympatii.(...)

Nie bójcie się, że możecie coś stracić i poniekąd zostać na końcu z pustymi rękoma. (...)

Oczy tego, kto wierzy w Chrystusa, dostrzegają nawet w najciemniejszą noc światło i widzą już blask nowego dnia.(...)
Gdzie jest Bóg, tam jest przyszłość.


- Trudne?
- Tak, ale
Chrystus interesuje się nie tyle tym, 

ile razy w życiu się potykacie,
ale ile razy powstajecie na nowo.
(B16)

Sunday, 25 September 2011

bo TY jesteś w błędzie

Już drugą niedzielę z rzędu uderzają mnie oskarżenia człowieka
względem Pana Boga o to, że jest niesprawiedliwy.



Wy mówicie: "Sposób postępowania Pana nie jest słuszny".
Słuchaj jednakże, domu Izraela: Czy mój sposób postępowania
jest niesłuszny, czy raczej wasze postępowanie jest przewrotne?
                                                                                         (Ez 18, 25-28)


Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości,
a wyście mu nie uwierzyli. Celnicy zaś i nierządnice uwierzyli mu.
Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się,
żeby mu uwierzyć”. (Mt 21,32)


Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy(…)
Czy na to złym okiem patrzysz, że jestem dobry? (Mt 20,16)


Po ludzku dopominamy się gratyfikacji za "nasze" poświęcenie
dla Pana Boga, człowieka, nie rozumiejąc, że powołanie do życia
w Jego bliskości, jest samo w sobie darem i odpłatą. 

Wartość relacji z Panem Bogiem nie opiera się
na tym co my czynimy dla Niego,
lecz na tym, co On czyni dla nas.


Benedykt XVI do młodych we Fryburgu :
"Jesteście chrześcijanami nie dlatego, że dokonujecie rzeczy 
szczególnych i niezwykłych, ale dlatego, że On - Chrystus
jest waszym życiem. Jesteście świętymi, ponieważ działa
w was Jego łaska."


"Nie wymaga wspaniałych wyczynów, ale chce,
aby Jego światło w was jaśniało.
On was nie wzywa, ponieważ jesteście dobrzy i doskonali,
ale ponieważ to On jest dobry
i chce uczynić was swoimi przyjaciółmi."


Panie Jezu, zabierz ode mnie mentalność handlarza,
który myśli, że jest bogaty tym co robi,
a nie tym, co ma przez Ciebie darowane.