.

.

Monday, 28 October 2013

przesada?


Wczoraj padła fantastyczna propozycja, 
aby w ramach akcji HolyWin,
 zmienić na facebooku własne zdjęcie profilowe
 i zamieścić swojego świętego. 

Stopniowo zaczęły pojawiać się oblicza świętych 
tworząc specyficzny poczet naszych orędowników. 
Okazało się to swoistym antidotum na zbliżający się szał złych mocy 
w związku z Halloween.


Dzisiejszy ranek w pracy sprowadził mnie jednak na ziemię, 
za sprawą dyskusji o tym, 
gdzie można nabyć dynie odpowiedniego kształtu. 
Gdy nieco zniesmaczona zapytałam 
(zdawałoby się całkiem nabożne niewiasty) 
o to czy świętują Halloween, usłyszałam, że nie, 
że to tylko tak dla ozdoby.

Rzeczywiście takie niby nic, a oddające pokłon Złemu.

Wolę, żyć w otoczeniu pięknych Twarzy, 
a nie dyniowych potworów, które przypominają historię Jacka, 
który jak powiada legenda nie mógł wejść do nieba 
z powodu swych win. 
Nie mógł też znaleźć się w piekle, bo za życia kpił sobie z diabła. 
Błąkał się więc po świecie z latarnią aż do dnia Sądu Ostatecznego. 

Mam wrażenie, że wielu z nas kpi sobie z diabła uważając, 

że nie istnieje.

Przesadzam?


Wednesday, 18 September 2013

motyle (2)


Wchodzę do hospicjum. 
Trwa przygotowanie do Eucharystii. 
Jej głównymi uczestnikami są ci, 
których życie przeobraża się w kolejne stadium – wierzę, że w motyla. 

Rozpoczyna się Msza. Płynie Słowo o Bożej Miłości, 
której wielkość a zarazem delikatność można doskonale odczuć. 

Potem modlitwy o siłę i wytrwanie i wreszcie Komunia, 
podczas której cieńsza niż zwykle Hostia, 
delikatna jak skrzydła motyla rozpływa się we mnie. 
Przejmujące odczucie, kiedy to Ciało Pana wnika we mnie i przenika 
niczym muśniecie.


Panie, przechodząc przez kolejne etapy życia tu na ziemi
 – niczym gąsienica czy poczwarka –
chcę dążyć do tego, by być Twoim motylem w Niebie.

Monday, 9 September 2013

motyle (1)


Myśląc o hospicjum, cofam się do początku lat osiemdziesiątych
 kiedy to w Poznaniu rodził się ruch hospicyjny. 
Uczono nas jak opiekować się pacjentem 
w terminalnym stadium choroby nowotworowej, 
jak dotykać zarówno jego ciała jak i duszy. 

Symbolem hospicjum był m.in. motyl, 
który w swej delikatności i ulotności 
pokazywał jaką metamorfozę przechodzi człowiek 
zarówno w swoim życiu fizycznym jak i duchowym. 


Podczas jednych z warsztatów wystąpiła Anna – wolontariuszka. 
Była to kobieta niezwykła nie tylko dlatego, 
że miała na sobie bluzkę z wielkim kolorowym motylem. 
Opowiadała nam jak odchodził jej mąż. 
W ostatnim stadium choroby nowotworowej, 
zapadał na kilka dni w śpiączkę wątrobową, 
a gdy się wybudzał bardzo cierpiał. 
W pewnym momencie małżonkowie razem z zespołem lekarzy,
 zaczęli myśleć o tym, aby zrezygnować z tzw. uporczywej terapii 
i pozwolić mu spokojnie umrzeć. 
Gdy kolejnym wybudzeniom, 
towarzyszył coraz trudniejszy do zniesienia ból, 
wspólnie zdecydowali się na rozstanie.   

Kiedy zapadł w śpiączkę odłączono aparaturę,
 a Anna odprowadziła go do bram Nieba,
 pomimo, że po ludzku pociągało to za sobą bolesną rozłąkę.

 Minęło sporo czasu. 
Wierzę, że Anna jest już w Niebie, 
a u Jego bram czekał na nią ukochany mąż.

bukłaki


Zeszłotygodniowa kolekta:
zaszczep w naszych sercach miłość ku Tobie (…)
umocnij w nas wszystko, co dobre,
i troskliwie strzeż tego, co umocniłeś

jakoś tak mocno przemawia do serca,
w kontekście potłuczonych dzbanów,
starych i nowych bukłaków.



Nasze spękane dusze,
jak przeorane życiem

 i pomarszczone czasem stare bukłaki,
tylko w Bożych rękach odzyskują swą młodość i użyteczność.
Jak dobrze :-)

Wednesday, 7 August 2013

jeszcze Przemienienie :-) (2)


Czasami codzienność tak nas osacza,
że czujemy się jakbyśmy byli skrępowani siatką czy drutami kolczastymi.

W podejmowaniu decyzji szukamy mądrości Bożej,
bo tylko ona jest gwarantem tego, że nie idziemy ku marnościom.
Przezwyciężamy strach, bo odwaga to robienie rzeczy,
których w głębi duszy się boimy.

 

Gdy ze swej terminologii usuniemy słowo problem,
a zaczniemy używać wyzwanie, życie staje się ekscytującą walką,
a krępujące nas siatki czy druty kolczaste,
odfruwają na kształt ptaków.

I jak tu nie wierzyć w przyszłość?
Ot PRZEMIENIENIE
:-)

Tuesday, 6 August 2013

jeszcze Przemienienie :-) (1)


Od kilku lat Święto Przemienienia to dzień dla mnie szczególny.
Myśli biegną do poznańskiego Sanktuarium Przemienienia,
gdyż łączy się ono z trudnym niegdyś czasem
mojego wysiłku i wzmożonego wołania.

W ostatnim roku za sprawą częstych niedzielnych Eucharystii,
stało się ono jeszcze bliższe i lubię tam „wpadać”
czując się dosłownie jak u siebie.

A Słowo na dziś: 
Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił,
a Jego odzienie stało się lśniąco białe.
(Łk 9,29)
 


Myślę, że gdy się modlimy wygląd naszej twarzy także się zmienia,
a szata naszej duszy staje się bielsza.


Stwierdzenie bł. Jana XXIII,
że człowiek Boga chodzi po ziemi,
podczas gdy jego myśli dotykają nieba

- brzmi jakby metafizycznie, ale dobrze wiemy,
że bardzo prawdziwie.

Ach… jak cudownie :-)