.

.

Friday, 10 August 2012

"cast away" na jakiś czas

Od czasu filmu „Poza światem” („Cast away”),
 wakacyjne wypady zaczęłam nazywać:„cast away na jakiś czas”
 i traktować je jako totalne odcięcie od pędu i trosk codzienności.

Skojarzenie urlopu z 4 letnim pobytem bohatera filmu na bezludnej wyspie, 
nie jest wcale przypadkowe. 
Warto podkreślić, że gdy w końcu rozbitek wraca do cywilizacji,
 jest on zupełnie odmieniony, 
a utrata wszystkiego co kiedyś uważał za ważne,
 jest dla niego najlepszą rzeczą jaka mogła mu się w życiu przytrafić. 

W tym roku kilka dni beztroski, relaksu i funkcjonowania 
na nieco rozleniwionych obrotach dało dystans i pokój na tyle, 
że poczułam, że odpoczywam całą sobą. 


Ceniąc sobie ten stan (a może raczej błogostan) 
zaczęłam się zastanawiać nad tym, 
czy możliwe jest w ciągu roku wyrwanie się na dzień lub dwa po to,
 by choć na krótko pozwolić POKOJOWI zamieszkać w sobie 
i wrócić w codzienność odmienioną.

Z rozmów, które przeprowadziłam wynikało, 
że jest to chyba raczej niemożliwe. 

Jednak w swej przewrotności mam ochotę z tym się nie zgodzić.
 Odpoczynek to specyficzny trud, 
który podjąć warto i którego uczyć się warto,
mimo wszystko...

Thursday, 2 August 2012

oczyszczaj Panie POSTEM

Zwykle rok duszpasterski kończy się wraz z nastaniem wakacji szkolnych. 
Tym razem owo zakończenie przesunęło się w czasie o prawie miesiąc, 
a wszystko to za sprawą Jedenastkowej Kany na Jasnej Górze 
oraz zwyczajnych, a zarazem niezwyczajnych codziennych Eucharystii 
i spontanicznych spotkań. 

Ładunek Słowa tych dni i mijającego roku jest tak wielki, 
że nie sposób objąć go myślą. 
Jest nadzieja, że zasiane - zaowocuje.

Pozostała we mnie jednak jedna myśl na tyle mocno, 
że przypominam ją sobie podczas każdej Eucharystii
 podczas Przeistoczenia.



Usłyszałam ją podczas homilii o wartości i głębi postu, 
który nazwany został czasem osamotnienia, 
bycia z samym sobą,
 Abrahamowym -> Jezusowym  wspinaniem się na Górę Moria -> Kalwarię. 
Czasem oczyszczania się od wewnątrz po to,
 aby przyjąć Boże plany, 
a nie zagłuszać siebie tym, co łatwe czy grzeszne. 
Tylko oczyszczone wnętrze 
może być napełnione Bożą Miłością. 

Stąd moja modlitwa:
Oczyszczaj Panie POSTEM naczynie mego serca, 
aby stawało się godnym dla Ciebie mieszkaniem.
 jest w swym pragnieniu na tyle mocna, 
że obok Tomaszowego: "Pan mój i Bóg mój", 
Magdalenowego: "Mario... Rabbuni...." 
skutecznie oddala rozproszenia 
w tym momencie Eucharystii.

Sunday, 22 July 2012

obdarowana stągwią życzliwosci :-)

Ciągle brzmią we mnie słowa i dźwięki z Jasnogórskiego czuwania. 
Zarówno te budujące, jak i te wytykające błędy,
 są dla mnie w równym stopniu cenne. 

Słyszę także słowa wypowiedziane przez człowieka
o niesłusznych pomówieniach, 
które po raz kolejny sprawiły przykrość.
Jak widać nie ma światła bez cienia... 

Cudownie, że istnieją gesty, które utwierdzają w przekonaniu, 
że warto się trudzić, pomimo ludzkiego niezrozumienia.


Dziękuję za "stągiew" wypełnioną życzliwym słowem.

Thursday, 19 July 2012

Jasnogórskie stągwie Elfów (2)



Poprzedni wpis chciałabym rozszerzyć o refleksje
spisane w czasie czuwania. 
Zamieszczone są one w formie komentarza
na zaprzyjaźnionej www :-)

Wednesday, 18 July 2012

Jasnogórskie stągwie Elfów (1)

Cudownie było mnie - niegdyś Elfowi - dołączyć 
(najpierw duchowo, a potem bezpośrednio) 
do Jedenastkowej Braci w tym szczególnym dla Grupy 11 roku. 
Dla mnie fenomen pieszego pielgrzymowania polega na tym, 
że on nigdy nie wygasa. 
Dusza zaprawionego w marszu pielgrzyma ma w sobie przekonanie, 
że cokolwiek w życiu by się nie działo,
ponad wysiłkiem człowieka jest bezgraniczna Boża Moc, 
która przeprowadza pomimo ciemności. 
Taką wartość w życie codzienne, 
może wnieść doświadczenie rekolekcji w drodze, 
a wzajemne wsparcie często owocuje wytworzeniem więzi.

Niewątpliwie ukoronowaniem tego roku było
 nocne czuwanie w Jasnogórskiej Kanie.
 Jak to na uczcie weselnej - jadła i napoju zabraknąć nie powinno. 
Tymczasem bywa tak, że do drugiego człowieka 
wychodzimy z pustymi stągwiami serc,
 a na talerzu podajemy grzech naszych oczu i wypowiadanych słów.

Można jednak tak jak Maryja: ze zrozumieniem 
"pogłaskać" bliźniego wzrokiem. Zamiast panikować, darować słowo
które podniesie, a nie poniży, po którym będzie wiadomo, 
że trzeba robić cokolwiek powie Jej Syn.

Uderzająca jest analogia symboli: 
przebitego boku Jezusa, 
rysów na obrazie Jasnogórskim 
i śladów ran widocznych na pasie Jana Pawła II. 

Być jak ON, idącym wśród krwawiącego grzechem tłumu, 
z wiarą dotykać JEGO uzdrawiającej MOCY, 
i nie uwieszać się na JEGO omdlewających ramionach,
 lecz je wspierać.

Zadbać też o lampę, by nie zabrakło w niej oliwy czujności

i dalej szaleńczo cieszyć się JEGO bliskością w weselnej Kanie
gdy stągwie są pełne wina

a potem w codzienność nieść pokój, który buduje nas samych i innych.

D Z I Ę K U J Ę
 wypowiedziane wszelkim DAROM DUCHA i TALENTOM 
to dużo za mało. 
Niech zatem PAN będzie Wam Nagrodą!!!

Monday, 9 July 2012

cisza nie jest zła

Czas wielki przerwać to blogowe milczenie,
które miało miejsce z wielu powodów.
Zapewniam Was, że nie świadczy ono o bezczynności
czy pokrywaniu się duchową rdzą.
Wprost przeciwnie wielki potencjał Słowa,
który do mnie docierał skłaniał do pomilczenia, poklęczenia,
by w jak największym stopniu wchłonąć "perły Bożych natchnień". 

Sporo też było głębokiej indywidualnej korespondencji,
która mobilizowała do wysiłku i niejako zastępowała blogową refleksyjność.

Od pewnego czasu niezmiennie towarzyszy mi poczucie tego,
 jakby w moich rękach zamiast skały oparcia 
był piasek przelatujący przez palce. 
Z drugiej natomiast strony wiem, że Pan zatroszczy się o mnie,
 więc staram się mieć w sobie może momentami nieco irracjonalny, 
ale za to Boży pokój.


Sunday, 17 June 2012

nie zardzewieć

Minął, jak dotąd, chyba jeden z najtrudniejszych tygodni tego roku. 
Niedzielna Eucharystia przeżywana w ważnej intencji 
poruszyła do głębi, przywołała budujące wspomnienia, 
obudziła pragnienia, by być jak Święta Maria Magdalena, 
by być jak Święty Dawid. 
Potrzeba wiele modlitwy, potrzeba otwartości na działanie Bożej łaski 
i Monikowej mądrości w dobrym towarzyszeniu synowi, 
który niegdyś wyznał: 
Jeśli jest we mnie jakieś dobro, 
to wyłącznie dzięki mojej matce. 
Ciałem zrodziła mnie do życia doczesnego, 
a w sercu do życia wiecznego. (Św. Augustyn)
<><
Kolejne dni uczyły umiejętnego podejścia do przyjmowania decyzji, 
współodczuwania, ufności.
Bo myśli moje nie są myślami waszymi 
ani wasze drogi moimi drogami, mówi Pan. 
Bo jak niebiosa górują nad ziemią, 
tak drogi moje nad waszymi drogami 
i myśli moje nad myślami waszymi. (Iz 55,7 nn)
<><
W końcu radość z zakończenia kolejnego etapu edukacji 
mojego syna - pięknie wybronił Licencjat.
 Dziękuję wszystkim za życzliwość i wsparcie :-)
<><
Zawodowo - sprawa spędzająca mi sen z powiek przez wiele dni -
- wyjaśniła się, przy pełnym zrozumieniu przełożonych!
<><
Tydzień "pracoholika z przymusu" zakończył się, 
a chwile "szabasowego SZALOM" na działce,
 okazały się nadzwyczaj regenerujące i wyciszające.

Trudno znaleźć słowo podsumowujące. 
Jednego dnia przychodził Pan w Eliaszowej ulewie, 
drugiego dnia tulił do Swego policzka w pełnym słońcu 
KOCHAJĄC JAK BÓG... nie jak człowiek...


Nie to co robisz, 
lecz jak to robisz.

Nie to co widzisz, 
lecz jak na to patrzysz. 

Nie to jakie jest twoje życie, 
lecz jak je przeżywasz.


bo lepiej się zużyć, niż zardzewieć :-)))


Sunday, 10 June 2012

strach

Czasami mam wrażenie, że przeżywanie różnego rodzaju stresów
 i lęków to moja specjalność. 
Wykładnikiem poziomu pokoju we mnie jest to, 
w jakim stanie ducha zasypiam, budzę się i czy w ogóle śpię.

Nie mogę sercem pojąć tego, że jako chrześcijanin
 - mając udział w zmartwychwstaniu -
nie powinnam lękać tego, 
co ze mną będzie. 

Wiem, że jestem w dobrych rękach Boga, 
który tyle zrobił i robi, abym była szczęśliwa. 

„Prawdziwego lęku człowieka nie może opanować rozum,
 może to sprawić tylko obecność kochającego” (Joseph Ratzinger). 

Problem jednak tkwi w tym, że boimy się ludzi nie - kochających.

Pozdrawiam szczególnie tych, którzy borykają się z mrokiem strachu. 
Niech KOCHAJĄCY zakróluje nad rozumem tego świata.


Thursday, 7 June 2012

zrobić coś

19  maja - dociera do mnie informacja,
która mobilizuje do tego, aby zrobić coś ze swymi marzeniami.
Z jednej strony pełne nadziei pragnienia,
a z drugiej strony pytanie:
 jak oszukać realne spojrzenie na rzeczywistość?
Cenna zdaje się być następująca podpowiedź: 

          
Jeśli chcesz osiągnąć coś czego nigdy nie miałeś,
 musisz zrobić coś czego nigdy nie robiłeś.

Tuesday, 5 June 2012

mówić, nie mówić

Bardzo spodobał mi się poniższy obrazek 
w kontekście pokusy niezdrowego gadulstwa.
Jeśli X - zawiera w sobie także pracę duchową,
 a Y - rozrywki związane z przeżywaniem radości w Bożej bliskości,
 to Z - nie wymaga już żadnego rozszerzenia. 
Wprost przeciwnie ;-)