.

.

Wednesday, 21 December 2011

aby dom był mieszkaniem

„To mówi Pan: Czy ty zbudujesz mi dom na mieszkanie?”(2 Sm 7,5)

W życiu budujemy sporo domów np. w postaci przeróżnych 
relacji. Czasami wkładamy w to mnóstwo wysiłku, 
a efekty są różne bo czy te domy są rzeczywiście mieszkaniami?
Jedne są trwałe jak na skale, inne chwiejne jak na piasku, 
okazałe jak pałac, albo ubogie jak szopka.

Jeżeli chrześcijaństwo traktuję poważnie, 
to nie mogę nie zadać sobie pytania o to, 
czy dom mego serca jest czymś tylko symbolicznym, 
czy jednak chce stawać się coraz bardziej mieszkaniem.

Mówi się, że miłość ma największą moc sprawczą. 
Od pewnego czasu zastanawiam się jednak nad istotą odwagi, 
która w moim przekonaniu jest czymś nieodzownym 
do realizacji tego, do czego pociąga miłość. 

Jeżeli jest w nas chociaż troszkę odwagi, 
to nie my się na nią zdobywamy, 
lecz to ona zdobywa  nas...  (za A. von Speyr) 
nie my
lecz
ona zdobywa nas...

Chcę budować dom, w którym mieszka moja małość, 
zapraszająca Przybysza, którym jest Boża Łaska, 
pamiętając o tym, że relacja z Panem Bogiem 
nie opiera się na tym co czynię dla Niego, 
lecz na tym, co On czyni dla mnie. 

Jednak pierwszy ruch należy do mnie = mojej marnej odrobiny 
odwagi, pozwalającej przyjąć dar darmo dany, 
który może wywołać kaskadę dobra
ponieważ


życie kurczy się
albo rozszerza
proporcjonalnie
do czyjejś 
odwagi


Monday, 19 December 2011

"blogowe" mailowanie

Mija kolejny rok mojego "blogowania".
Początkowo chciałam tu zamieszczać wszystkie
uderzające myśli, które zasłyszałam. 
Z czasem jednak w dużym stopniu zrezygnowałam
z tego założenia, aby nie kopiować myśli innych ludzi, 

ale raczej je rozważać, a tym samym dzielić się nimi.
(Bywało, że prosiłam ich autorów o możliwość publikacji.)

W chwili obecnej blogowe przemyślenia traktuję
jako formę maila pt. „Co u mnie słychać?”
lub "Co chciałabym Wam powiedzieć?"
do wszystkich znajomych :-) 
oraz 
- jak się okazuje - 
 do coraz szerszego grona nieznajomych :-).

Znajomi odzywają się w przeróżny sposób
i za to Wam dziękuję.
Nieznajomi są dla mnie szczególnie intrygującą,
bo nieznaną grupą stałych czytelników
i nie ukrywam, że ucieszyłyby mnie niezmiernie
choć pojedyncze głosy komentarzy. 

Tymczasem blogowo-mailowo pozdrawiam WAS,
dziękując za to, że JESTEŚCIE dla mnie DAREM.


Tuesday, 13 December 2011

barwy wyczekiwania?

O ile Wielki Post kojarzy się z fioletem, 
który wyraża np. pasyjność tego czasu, 
o tyle Adwent w tym kolorze liturgicznym,
 wydaje mi się nieporozumieniem. 

Zastanawiam się dlaczego tylko Msza Święta Roratnia,
przepełniona światłem, właściwie wyraża
charakter tego okresu.

 Jak swoje wyczekiwanie, radość przychodzenia,
nadzieję poszukiwania pogodzić ze "smutą" barw? 


Dobrze, że istnieje niedziela radości,
która różni się nie tylko kolorem od pozostałych dni Adwentu.
Dobrze, że mobilizuje ludzi świadomie przeżywających
swe chrześcijaństwo do szukania głębi radości,
której korzeniem jest JASNOŚĆ
rozpraszająca mrok, którego i tak mamy w nadmiarze…


Tuesday, 6 December 2011

nie wraca bezowocne

Właśnie wczoraj przeczytałam ostatnie wersety Apokalipsy:
Amen. Przyjdź, Panie Jezu!
Łaska Pana Jezusa ze wszystkimi! 
Słowa te okazaly się dla mnie szczególne,
ponieważ kończyły moje trwające prawie rok
czytanie Pisma Świętego w całości. 

A zaczynało się to tak:

W tej chwili nie towarzyszy mi żadne uczucie euforii, 
czy samozadowolenia, ale swiadomość tego, 
że otrzymując dar czytania,
tak bardzo potrzebny mi jest dar odbioru Słowa – dar słuchania,
aby wydawało Ono we mnie plon zgodny z Bożym zamysłem. 

Pomimo, że tak wielu Słów nie da się objąć czy zrozumieć, 
wierzę w absolutnie jedyną i unikalną cechę,
której nie posiada żadne inne słowo;
wierzę w to, że Słowo Boże nie wraca 

do swego Stwórcy bezowocne, 
zanim wpierw nie dokona tego, co On zaplanował.


Skuteczność słowa Pańskiego
 Zaiste, podobnie jak ulewa i śnieg 
spadają z nieba 
i tam nie powracają, 
dopóki nie nawodnią ziemi, 
nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju, 
tak iż wydaje nasienie dla siewcy 
i chleb dla jedzącego, 
 tak słowo, które wychodzi z ust moich, 
nie wraca do Mnie bezowocne, 
zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem,

 i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa. (Iz 55,10-11)


Spore było moje zaskoczenie, kiedy dziś rano usłyszałam roratnie słowo nawiązujące do tego właśnie fragmentu Księgi Izajasza.
Jeszcze większe było moje zaskoczenie, gdy zobaczyłam
nieznaną mi wcześniej Pietę Rondanini Michała Anioła.
   Jest ona dla mnie tak jednoznacznym i wymownym
ukazaniem tego, co dla oka nieuchwytne, a mianowicie:

Słowo=Jezus poza ciałem jest martwe. 
Gdy wnika w ciało Maryi,
gdy wnika w ciało każdego z nas,
 ma szansę stać się żywym i skutecznie owocującym.
(Dziękuję za ilustrację i interpretację)
 

Amen. Przyjdź, Panie Jezu!
Łaska Pana Jezusa ze wszystkimi!

Sunday, 4 December 2011

SHEMA

Gdy w zeszłym tygodniu układałam świeczki 
na wieńcu adwentowym, sama nie wiedząc dlaczego,
wybrałam takie nietypowe - o różnych wysokościach. 
Pomyślałam wtedy: ta najwyższa będzie paliła się najdłużej. 

Dziś pora zapalić drugą świeczkę, ponieważ upłynął 
pierwszy tydzień Adwentu szczególnie skoncentrowany 
na słowie tym słuchanym jak i tym wypowiadanym. 


Tak jak świece w moim wieńcu ułożone są 
w porządku zstępującym, tak też w wielu sytuacjach 
trzeba mi "zstępować" z poziomu egoistycznych oczekiwań 
względem drugiego człowieka, do poziomu spotkania 
na płaszczyźnie dialogu.

Gdy wypalą się świece do jednego poziomu,
gdy wypalą się we mnie wszelkie niechęci,
 jest szansa, że w najmniejszej wspólnocie świata
 - między drugim człowiekiem a mną - narodzi się Pan, 
który mówi:
SHEMA!

słuchaj tego, co wypowiadają twoje usta...
 słuchaj tego, co wypowiadają usta innych...
słuchaj w MIŁOŚCI, ale z zachowaniem godności
twojej i twego rozmówcy...

DZIĘKUJĘ

Sunday, 27 November 2011

przychodzenie

Na początku Adwentu, zastanawia mnie definicja serca 
według Katechizmu Kościoła Katolickiego. 
Brzmi ona mniej więcej tak:
Serce jest mieszkaniem, w którym jestem, gdzie przebywam, gdzie mówiąc dosłownie „zstępuję”. Jest ukrytym centrum, 
nieuchwytnym dla naszego rozumu ani dla innych;
 jedynie Duch Boży może je zgłębić i poznać. 
Jest ono miejscem decyzji w głębi naszych wewnętrznych dążeń. 
Jest miejscem prawdy, w którym wybieramy życie lub śmierć. 
Jest miejscem spotkania, jest miejscem przymierza.


Jeden z komentatorów stwierdził, 
że mieszkańcy Dalekiego Wschodu mówią o nas
-
 ludziach Zachodu, że „żyjemy w głowie”, czyli w myślach. 
To fakt, że jesteśmy emocjonalnie skoncentrowani na sobie, 
czyli odwróceni od spotkania ze sobą,z drugim człowiekiem 
i z Panem Bogiem na poziomie serca. 

Ujawnia się to szczególnie mocno w postawie obronnej, jaką przyjmujemy w sytuacji trudnej
lub w momencie, 
gdy ktoś nam coś zarzuci.
Za bardzo kombinujemy w naszym umyśle, 
za bardzo przygniata nas powierzchowność spraw doczesnych.

Tymczasem serce podpowiada proste rozwiązania, 
tylko czy chcemy je usłyszeć, czy chcemy ich słuchać?

Prawda jest jedna: Żyję, jeśli spotykam się z Bogiem w sercu. 
On tam JEST i pragnie spotykać się z moim przychodzeniem.

Saturday, 19 November 2011

DZIĘKOWAĆ czas...

Ponad tydzień temu, do wielu z Was dotarła
wiadomość, z prośbą o modlitwę w związku
z problemami zdrowotnymi mojej Mamy.
Otrzymałam od Was mnóstwo ciepłych słów, wyrazów troski,
a także gotowości do konkretnej pomocy.

Pomimo trudnych sytuacji, decyzji, zabiegania
i nadmiernego pośpiechu czułam się niesiona przez
Słowo Boże, Jego błogosławieństwo i Waszą modlitwę.
Wierzę, że wszystko to sprawiło,
iż szczęśliwie pewien etap mamy już za sobą. 

Wdzięczna za tak cenny dla mnie DAR WSPARCIA, 
proszę Was o włączenie się we wspólne DZIĘKCZYNIENIE :-)



D Z I Ę K U J Ę

Friday, 18 November 2011

JESTEŚ :-)

(nieco humorystyczne nawiązanie do poprzedniego wpisu ;-)


Panie Boże, noszący przedziwne Imię: JA JESTEM...
w którym poznaję, kim ja jestem dzięki TOBIE...


Wednesday, 16 November 2011

w harmonii

- Pamiętasz Stachu jak zaczynaliśmy studia medyczne.
- Oczywiście, że pamiętam.
- Chciałam wtedy zostać lekarzem, także po to, aby pomagać mojej, już wtedy bardzo schorowanej Mamie. Niestety nie udało się ukończyć studiów.
- Hmm...
- Zrobiłeś to jednak ty! I dziś swoimi rękoma i dzięki swej wiedzy wykonałeś tak trudny zabieg i uratowałeś moją Mamę!
W odpowiedzi nic tylko milczenie...
- Przyjmij zatem podziękowanie.
- Przestań, nie wygłupiaj się.
- Stachu, posłuchaj. Chcę tobie podarować obraz, na którym są cztery baletnice w idealnej harmonii - jak dwa przedsionki i dwie komory serca. 
W oczach kardiologa pojawił się znany mi błysk.
- Dobrze, ale pozwól, że rozpakuję go w domu, w ciszy.
- Jasne - odetchnęłam z ulgą.



Poniższa fotka jest tylko tematyczną namiastką 
tamtego obrazu (nie mam jego zdjęcia),
a dedykacja brzmiała mniej więcej tak: 

"W podziękowaniu za przywrócenie 
harmonii sercu naszej Mamy 
- z serca dziękujemy."

Panie Boże, najwspanialszy Kardiologu wszechczasów.
Ty pragniesz przywracać harmonię każdemu sercu,
skołatanemu przez grzech.
Chcę być Twoją pacjentką tak,
aby moje serce żyło w pierwszej kolejności
W HARMONII Z TOBĄ.


Tuesday, 8 November 2011

jednym głosem, ale nie jedynym

Cieszę się niezmiernie, gdy doświadczam Kościoła, 
który pomimo swej różnorodności mówi jednym głosem,
w którym nawet gdy upomina, można wyczuć miłość. 

Ciekawi mnie Kościół dyskutujący, spierający się,
ale wzajemnie siebie słuchający i szanujący się. 

Trudno jest mi utożsamiać się z Kościołem,
który ucieka od dialogu, mówi nieprawdę,
a niewygodnym zamyka usta
i odbiera możliwość działania. 

Niedawno sytuację tę świetnie skomentowała
jedna ze stacji telewizyjnych stwierdzając z ironią:
"Niedługo Kościół będzie mówił jednym głosem,
ponieważ wszystkie pozostałe zostaną wyciszone".

Przykra prawda...

...a ja od kilku dni żyję obrazem Kościoła z Apokalipsy,
gdzie obok "aniołów - niszczycieli",
pojawia się anioł pieczętujący "sługi Boga naszego"


...i zadaję sobie pytanie: Jak opłukiwać swoją szatę,
 by w przebaczeniu darować wolność innym,
by w przebaczeniu darować wolność sobie?

* * *

Gdy przeczytalam poniższe zdanie,
moje pierwsze skojarzenie dotyczyło Kościoła...
Dlaczego?

KOCHAM CIĘ
NIE TYLKO ZA TO KIM JESTEŚ
LECZ ZA TO
KIM JA JESTEM
KIEDY JESTEM Z TOBĄ